Mistrzostwa Świata: wygrane faworytów

Mistrzostwa Świata: wygrane faworytów

  • Dodał: Natalia Pawlikowska
  • Data publikacji: 13.01.2019, 23:46

W kolejnym dniu zmagań na mistrzostwach świata obyło się bez niespodzianek. Swoje mecze rozgrywały drużyny z grup B i D.

 

Grupa B

 

Choć Macedonia wygrała z Bahrajnem, to miała duże problemy z tym zespołem przede wszystkim w pierwszej połowie. Ich rywale zagrali bardzo skutecznie w ataku, co sprawiło, że to oni przez pewien czas prowadzili. Jeszcze przed przerwą na prowadzenie swój zespół wyprowadził Kirył Łazarow, który był najjaśniejszą postacią w swoim zespole. Druga część meczu to już dominacja Macedonii i kontrola wyniku. 

 

Pojedynek Hiszpanii z Islandią zapowiadał się ciekawie. Początkowo był wyrównany, jednak później zdecydowanie lepiej na boisku sprawowała się drużyna prowadzona przez Jordiego Riberę. Jego zawodnicy świetnie radzili sobie w ataku, szczególnie Ferran Sole i Raul Entrerrios. Islandczycy mieli problem, by przedrzeć się przez dobrze funkcjonującą defensywę rywali i brakowało im pomysłu na zbudowanie dobrych akcji, przez co musieli uznać wyższość przeciwników.

 

Japończycy tylko przez pierwsze 20. minut spotkania byli w stanie prowadzić bardziej wyrównana walkę z Chorwatami. Później kontuzji doznał Hiroki Shida - jeden z najważniejszych graczy tego zespołu - i podopieczni Lino Cervara zaczęli swoją dominację. W drugiej części spotkania ich przewaga dochodziła momentami do dwucyfrowego wyniku, a najskuteczniejszym graczem okazał się Zlatko Horvat z ośmioma trafieniami.

 

Macedonia - Bahrajn 28:23 (12:8)

Hiszpania - Islandia 32:25 (19:14)

Chorwacja - Japonia 35:27 (18:13)

 

Grupa D

 

Szwedzi początkowo mieli bardzo trudna przeprawę z Argentyńczykami. Gracze z Ameryki Południowej zamierzali grać ze Skandynawami jak równy z równym. Tak było do czasu, aż nie zaczął świetnie bronić Andreas Palicka. Dzięki niemu i wiekszej aktywności w ataku jego kolegów, po 30. minutach jego zespół prowadził 15:10. Po przerwie widowisko stało się jednostronne, z racji doskonałej defensywy szwedzkiej. Zespół z Argentyny miał ogromne trudności ze zdobyciem bramek -w drugiej połowie trafił tylko sześć razy (!). 

 

Spotkanie między Katarem a Egiptem było zdecydowanie bardziej wyrównane. Przez większość spotkania wynik oscylował wokół remisu, choć na przerwę z przewagą schodził zespół z Danijelem Saricem w składzie. W drugiej części spotkania Egipcjanie choć mocno się starali, to nie sprostali rywalom i ulegli po raz drugi w tym turnieju.

 

Węgrzy w 30. minut zdemolowali Angolę, pozwalając im na rzucenie zaledwie ośmiu bramek. Zespół z Afryki nie istniał w żadnym elemencie, a praktycznie każdy ich atak był skutecznie blokowany przez agresywną obronę przeciwników. W drugiej połowie Węgry skupiły się na kontroli wyniku, przez co ich rywale zdobyli dwa razy więcej goli niż przed przerwą.

 

Szwecja - Argentyna 31:16 (15:10)

Katar - Egipt 28:23 (15:12)

Węgry - Angola 34:24 (18:8)