Wielkie ciężary na horyzoncie

Wielkie ciężary na horyzoncie

  • Dodał: Igor Wasilewski
  • Data publikacji: 01.11.2018, 19:50

Już jutro w Aszchabadzie rozpoczynają się Mistrzostwa Świata w podnoszeniu ciężarów. Jakie nowości przygotowali dla zawodników i kibiców organizatorzy zawodów w Turkmenistanie oraz działacze Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów, jak poradzą sobie po powrocie przedstawiciele państw zawieszonych za doping i w końcu z jakim rezultatem zakończą imprezę Biało-Czerowni. To tylko niektóre pytania, na które odpowiedź poznamy podczas najbliższych dni pasjonującej rywalizacji w stolicy jednego z najmniej znanych państw na świecie.

 

Czempionat w nowej odsłonie

 

Światowy czempionat sztangistów po raz pierwszy zagości w tej części świata. Hala w stolicy Turkmenistanu przyjmie pierwszą tak poważną imprezę w swojej historii i mimo tego, iż przeszła już test podczas zeszłorocznych Azjatyckich Igrzysk Sztuk Walki, organizacja i funkcjonalność obiektu  jest wielką zagadką.

 

Nie tylko miejsce rozgrywania zawodów będzie nowością dla sportowców. Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów zadecydowała bowiem, że to właśnie od 1 listopada obowiązywać będą nowe limity wagowe. Ustalono również umowne rekordy świata w poszczególnych konkurencjach, które z pewnością pobijane będą przez zawodników w ciągu kolejnych  dni rywalizacji. Impreza w Turkmenistanie jest też pierwszą zaliczaną do olimpijskiego rankingu. Tu również czekają nas zmiany. Każdy zawodnik powalczy indywidualnie o jak najlepszy wynik, a nie jak było to wcześniej o punkty dla kraju.

 

Mistrzowskie powroty

 

Rozpoczynająca się niebawem impreza będzie też doskonałą okazją do powrotu na światowe pomosty reprezentantów aż 9 krajów zdyskwalifikowanych za dopingową przeszłość. Będą wśród nich sztangiści z Rosji, Chin, Kazachstanu, Ukrainy, Armenii, Azejberdżanu, Białorusi, Mołdawii oraz Turcji. Po dwuletniej przerwie zobaczymy między innymi: Rumunkę Christinę Iovu w kategorii do 55 kilogramów oraz Kazacha Ilya Ilyina w wadze 102 kilogramów. Szczególnie ciężar zgłoszeniowy tego drugiego jest imponujący (4ookg), a sam zainteresowany stawiany jest w gronie głównych kandydatów do triumfu. Kazachski pewniak do medalu z pewnością zaprezentuje się znakomicie, jeśli tylko poradzi sobie z kontuzją kręgosłupa, o której mówi się coraz głośniej w obozie zawodnika, któremu odebrano dwa olimpijskie złota z Pekinu i Londynu.

 

Oceania ma kłopoty

 

Licznych powroty do rywalizacji, nie oznaczają jednak, że podczas zawodów w Turkmenistanie zobaczymy komplet reprezentacji z wszystkich federacji. Największa grupa nieobecnych pochodzi z  krajów Oceanii, które miały największe kłopoty ze zgłoszeniem swoich reprezentacji na zawody. Wszystko przez skomplikowany system antydopingowy, który ma zapobiegać wszelkim aktom niesprawiedliwości, podczas największego święta podnoszenia ciężarów w 2018 roku.

 

Zupełnie inne problem jest powodem absencji robiącej ostatnio bardzo duże postępy, ciekawej reprezentacji Fidżi.  Główna grupa sztangistów tego malutkiego oceanicznego państewka, która do tej pory trenowała na wyspie Levuka, zmuszona została do przeniesienia się do stolicy kraju Suvy, gdzie miała przejść pod oko irańskiego szkoleniowca. Elita fidżyjskich ciężarów zbuntowała się jednak i postanowiła założyć własną organizację niezależną od narodowego związku, tym samym wykluczając się z rywalizacji Aszchabadzie. Sytuacja jest tym poważniejsza, że Fidżi przyznana została organizacja przyszłorocznych juniorskich Mistrzostw Świata.

 

Polskie nadzieje

 

Nas najbardziej interesowały będą jednak poczynania zawodników z orzełkiem na piersi. Zaprezentuje się ich w stolicy Turkmenistanu dziewięcioro, a będą to: Joanna Łochowska (kat. do 55kg), Krzysztof Zwarycz (kat. do 81kg), Jolanta Wiór (kat. do 71kg), Paweł Kulik (kat. do 89kg), Małgorzata Wiejak (kat. do 76kg), Arkadiusz Michalak (kat. do 109kg), Kinga Kaczmarczyk (kat. do 87kg) oraz Magdalena Karolak i Aleksandra Mierzejewska (obie kat. powyżej 87kg).

 

Okazję do obejrzenia pierwszego z występów Biało-Czerwonych będziemy mieli już jutro, kiedy to do walki o najwyższe cele stanie Łochowska.