Surfing: Conlogue i Ferreira zdobywają europejskie wybrzeża
Kelly Cestari

Surfing: Conlogue i Ferreira zdobywają europejskie wybrzeża

  • Dodał: Remigiusz Nowak
  • Data publikacji: 22.10.2018, 20:01

World Surf League, przed zaplanowanym na Hawajach finiszu, zagościło w Europie. To jednak nie przedstawiciele Starego Lądu rządzili u siebie, laury bowiem zdobywali goście zza oceanu. U wybrzeży Francji najlepsza okazała się Amerykanka Courtney Conlogue, w Portugalii wygrał Italo Ferreira z Brazylii.

 

Courtney Conlogue większość sezonu straciła przez kontuzję, teraz jednak błyszczy formą. Ostatnie cztery starty dwa razy zakończyła na najwyższym stopniu podium, po Roxy Pro France awansowała na 8. pozycję w klasyfikacji generalnej. Trudno powiedzieć, jakie miejsce Amerykanka zajmowałaby, gdyby nie uraz. Do pierwszej trójki już nie wskoczy, bowiem do końca zostały już tylko jedne zawody na Hawajach.

 

Jako że łaska fal na pstrym koniu jeździ, późniejsza zwyciężczyni nie miała łatwej przeprawy ani z oceanem, ani z rywalkami. Conlogue w pierwszej rundzie minimalnie przegrała ze swoją rodaczką Lakey Peterson, w barażach przyszło jej zmagać się z kolejną Amerykanką, tym razem była nią Sage Erickson. Wynik potyczki był pozytywny dla tej pierwszej. Dalej było równie dobrze, jednak warto zaznaczyć - przeciwniczki Courtney prezentowały wysoki poziom, a żadne z jej zwycięstw nie prezentowało się pod względem punktowym okazale. Nie umniejsza to oczywiście w żaden sposób sukcesowi Amerykanki, ponadto nie przeszkodziło jej w pozostawieniu w pokonanym polu takich nazwisk, jak Stephanie Gilmore czy Carissa Moore.

 

O ile obecność w finale Conlogue nie jest jakąś niespodzianką, to już udział w tej fazie rozgrywek Macy Callaghan należy rozpatrywać właśnie takimi kategoriami. Australijka najwyżej sklasyfikowana została w pierwszych zawodach cyklu (na 9. pozycji). Dobra forma plus odrobinę szczęścia doprowadziły ją jednak tym razem do czołowej dwójki Roxy Pro France, tutaj jednak Callaghan nie miała tylu argumentów, co Conlogue. Zsumowanie dwóch najlepszych prób nie pozostawiło wątpliwości, kto jest najlepszy - prawie cztery punkty przewagi Amerykanki mówią wszystko.

 

Słabo wypadła liderka cyklu Stephanie Gilmore, która zakończyła swój udział na trzeciej rundzie, co jednak nie zachwiało jej przewagi w rankingu i jest wielce prawdopodobne, że to ona będzie cieszyła się z końcowego sukcesu w tym roku.

 

Po zwycięstwie Juliana Wilsona we Francji, na chwilę została przerwana brazylijska dominacja w WSL, jednak w Portugalii „kanarkowi” wrócili na tron, tym razem za sprawą Italo Ferreiry. Była to już jego trzecia wygrana w tym roku. Pierwsza trójka w klasyfikacji generalnej jednak jest poza jego zasięgiem, a to za sprawą tego, że genialne występy przeplata bardzo słabymi. Podczas Rip Curl Pro pokazał się z dobrej strony, po kolei eliminując rywali, aby w finale spotkać się z niespodzianką zawodów, Joanem Duru z Francji. Różnica klas była widoczna. Duru miał tylko trzy punktowane próby, z których dwie najlepsze dały mu wynik nieco poniżej 11 punktów. Ferreira też męczył się z falami, ostatecznie jednak jego 16 punktów nie pozostawiło złudzeń rywalowi. Duru i tak był zadowolony z występu, który dał mu awans o 10 pozycji w klasyfikacji generalnej.

 

Rankingowi za rok 2018 niezmiennie przewodzi Gabriel Medina, który znów zyskał punkty nad Julianem Wilsonem i niewiele brakuje mu do końcowego zwycięstwa.