Dumoulin nie rozstaje się z różową koszulką

Dumoulin nie rozstaje się z różową koszulką

  • Dodał: Jakub Łosiak
  • Data publikacji: 04.05.2018, 16:59

Długo czekaliśmy na pierwszy wielki tour w tym sezonie, ale się doczekaliśmy. Wyścig Giro'd Italia wystartował dziś w Jerozolimie. Pierwszym etapem była jazda indywidualna na czas, w której najlepszy okazał się obrońca tytułu Holender Tom Dumoulin (Team Sunweb) i został pierwszym liderem tegorocznego wyścigu.

 

Organizatorzy jako start całego wyścigu wyznaczyli jazdę indywidualną na czas po malowniczych drogach Jerozolimy. Trasa tego etapu do najłatwiejszych nie należała. Mimo dość krótkiego dystansu (9,7 km), znajdowało się na niej kilka krótkich lecz stromych podjazdów. Zapowiadało to bardzo ciekawą walkę o zwycięstwo etapowe, a co za tym idzie również różową koszulkę lidera.

 

Wyścig otworzył Fabio Sabatini (Quick Step Floors). Pierwszy wartościowy wynik wykręcił Australijczyk Rohan Denis (BMC Racing Team), który był uważany za jednego z faworytów pierwszego etapu. Startował na początku, bo z 42. numerem i wysoko zawiesił poprzeczkę swoim konkurentom. Kluczem do sukcesu było odpowiednie rozłożenie sil. Na pierwszym punkcie pomiaru czasu lepszych od niego było kilku kolarzy. W drugiej części znacznie przyśpieszył i wykręcił czas 12:04. Na fotelu lidera siedział do samego końca, ale właśnie ostatnim zawodnikiem, który mógł go wyprzedzić był mistrz świata i zwycięzca ubiegłorocznej edycji  Tom Dumoulin. Holender nie kalkulował, zaczął bardzo mocno. Na pomiarze czasu miał najlepszy wynik. Wyprzedzał Denisa o 4 sekundy. Później nieco stracił, ale dowiózł do mety dwie sekundy przewagi i sięgnął po koszulkę. Trzecie miejsce zajął Victor Campenaerts. Belg z Lotto Soudal podobnie jak Denis stracił dwie sekundy, a od Australijczyka był gorszy o setne sekundy.

 

Tom Dumoulin jest jednym z faworytów 101. edycji Giro. Pozostali nie mieli z nim szans na dzisiejszym etapie. Najlepiej z jego rywali spisał się Simon Yates (Mitchelton-Scott), który stracił 20 sekund, co dało mu 7. miejsce.  Dość niespodziewanie wysoko, na dziesiątym miejscu uplasował się Dominico Pozzoviovo (Bahrain-Merida) z 27 sekundami straty. Niespodzianką, ale na minus była postawa Christophera Frooma (Team Sky). Brytyjczyk stracił aż 37 sekund i zajął 21. pozycję.