MŚ w kolarstwie szosowym: Remco Evenepoel najlepszym z juniorów
UCI

MŚ w kolarstwie szosowym: Remco Evenepoel najlepszym z juniorów

  • Dodał: Dawid Gruntkowski
  • Data publikacji: 25.09.2018, 13:10

Zwycięstwem Remco Evenepoela (Belgia) zakończyła się jazda indywidualna na czas w ramach mistrzostw świata w Innsbrucku. Podium uzupełnili Lucas Plapp (Australia) i Andrea Piccolo (Włochy).

 

Jazda indywidualna na czas juniorów rozgrywana była na dokładnie tej samej trasie co wyścig orlików i elity Pań. Kolarze mieli do pokonania około 28 kilometrów z Wattens do Innsbrucka w stosunkowo płaskim terenie.

 

Jak można było się spodziewać, początek rywalizacji był stosunkowo spokojny. Wszystko ze względu na starty nieco słabszych zawodników, pochodzących z krajów “egzotycznych” dla nowoczesnego kolarstwa. Pierwszy solidny rezultat wykręcił jadący z numerem 61 Gleb Brussenskiy (Kazachstan), który wykręcił rezultat 36:38 i to on był przez pewien czas głównym wyznacznikiem dobrego tempa.

 

Taka sytuacja trwała stosunkowo długo. Trójką zawodników, którzy zmienili układ sił byli dopiero Joseph Laverick (Wielka Brytania), Manuel Michielsen (Holandia) oraz Ilan van Wilder (Belgia). Na mecie trójka ta wykręciła czasy odwrotne do zapisanej przez nas kolejności – 35:16 wykręcił Belg, 35:26 Holender, a 35:37 Brytyjczyk.

 

Kiedy rywalizacja wchodziła w decydującą fazę, polscy kibice liczyli na solidny występ Damiana Papierskiego. Niestety 18-letni zawodnik jechał na czas w okolicach trzeciej dziesiątki, będąc na półmetku zaledwie 15 sekund szybszym od o rok młodszego Dawida Kuderczaka. Pozostali faworyci i mocni kolarze jechali jednak mocniej.

 

Pierwszym z faworytów do zdobycia medalu, który wpadł na metę ze świetnym czasem był Lucas Plapp (Australia). Kolarz z Antypodów pojechał kapitalną czasówkę, wyprzedzając prowadzącego van Wildera o 37 sekund, wykręcając rezultat 34:38 i mocno naciskając na będących na trasie rywali.

 

Później pojawił się jednak zawodnik, który nie ma sobie równych. Nowy Merckx, terminator, przyszły król. Mowa oczywiście o Remco Evenepoelu, który z czasem 33:15 nie tylko totalnie zmiażdżył rywali, ale też zająłby… piąte miejsce w wyścigu orlików. Podium uzupełnili wspomniany już Plapp i Andrea Piccolo (Włochy), który wykręcił czas gorszy od zwycięzcy o minutę i 37 sekund.

 

wyniki - tutaj