Vuelta: Thibaut Pinot pierwszy w parku rozrywki!
Ciclisom Italia/flickr

Vuelta: Thibaut Pinot pierwszy w parku rozrywki!

  • Dodał: Szymon Frąckiewicz
  • Data publikacji: 14.09.2018, 17:30

Wyścig dookoła Hiszpanii zagościł dziś w Andorze. Kolarze przyjechali do parafii Sant Julia de Loria, by zmierzyć się na podjeździe pod metę położoną w pobliżu lokalnego parku rozrywki. Etap zakończony morderczym i długim podjazdem padł łupem Thibaut Pinot.

 

Odcinek z Lleidy do parku rozrywki Naturlandia w Andorze liczył sobie niespełna 155 kilometrów. Oficjalnie został określony przez organizatorów jako płaski i może nie byłoby to kłamstwem, gdyby nie ostatnich 20 kilometrów. Start etapu umieszczony był na wysokości 170 metrów. Gdy kolarze przekraczali granicę hiszpańsko-andorską po pokonaniu 135 kilometrów, byli na wysokości 800 metrów. Do tego momentu teren cały czas powoli się wznosił. Było kilka stromszych odcinków, jednak nie należały do szczególnie wymagających i nie umieszczono na nich premii choćby najniższej kategorii. Nie było większego sensu, gdyż i tak zostałyby przyćmione przez finałowy podjazd. Na ostatnich 20 kilometrach kolarze wznieśli się ok. 1200 metrów w górę na wysokość 2025 metrów. Nachylenie dochodziło miejscami do prawie 14%.

 

Dość długo trzeba było czekać dziś na pierwszy znaczący odjazd. Po 40 kilometrach od peletonu oderwała się grupka 3 kolarzy, w której był nasz Michał Kwiatkowski (Team Sky), a także Simon Clarke (Australia, Education-First) i urodzony w Etiopii Erytrejczyk Amanuel Ghebreigzabhier (Dimension Data). Później dołączyło do nich jeszcze 6 kolarzy. Ich przewaga oscylowała maksymalnie w granicach 1,5 minuty. Na ok. 85 km przed końcem zostali doścignięci przez napędzany nogami kolarzy Movistaru peleton.

 

Nieco lepiej atak wyszedł Banjaminowi Thomasowi (Francja, Groupama) i Jonathanowi Cstroviejo (Sky). Ich przewaga przekroczyła nawet 2 minuty, jednak zostali dogonieni niedługo po przekroczeniu granicy z Andorą. Castroviejo zdołał na pocieszenie wygrać premię lotną w centrum miasta Sant Julia de Loria.

 

Od początku finałowego podjazdu oglądaliśmy liczne ataki. Z czasem na czele wyścigu znaleźli się Steven Kruijswijk (Holandia, Lotto Jumbo), Thibaut Pinot (Francja, Groupama) i lider wyścigu – Simon Yates (Wielka Brytania, Mitchelton-Scott). Goniła ich grupa kilkunastu, później kilku, kolarzy, w której byli między innymi Nairo Quintana (Kolumbia, Movistar) i Alejandro Valverde (Hiszpania, Movistar). Próbował wspólnie z nimi jechać Rafał Majka (Bora-Hansgrohe), jednak nie wytrzymał tempa. O pechu mógł mówić Quintana, który musiał się na chwilę zatrzymać, by zmienić przebitą oponę i musiał zmarnować siły na dogonienie pozostałych kolarzy pościgu. Przez to, niedługo później odpadł z tej grupy. Bez swojego pomocnika, koła nie był w stanie dotrzymać również Valverde.

 

Emocjonująco wyglądała walka między Pinot i Yatesem. Na kolometr przed końcem zgubili Kruijswijka i między sobą rozstrzygnęli kwestie zwycięstwa. Na ostatnich metrach wyraźnie lepszy okazał się Francuz i to on wygrał po raz drugi w tegorocznym wyścigu. Brytyjczyk umocnił się za to na pozycji lidera. Jako 11. na metę wjechał Rafał Majka.

 

 

Szymon Frąckiewicz

Miłośnik sportu i muzyki alternatywnej. Pasjonat geografii.