Anna Mrozińska: "Gimnastyka to sport wyjątkowy i ekskluzywny" [wywiad]

Anna Mrozińska: "Gimnastyka to sport wyjątkowy i ekskluzywny" [wywiad]

  • Dodał: Inga Świetlicka
  • Data publikacji: 17.08.2018, 13:45

Dziś w Mińsku rozpoczynają się zawody Challenge Cup w gimnastyce artystycznej, będące jednym ze sprawdzianów przezd zbliżającymi się mistrzostwami świata. „Cel jest niezmienny: zawsze do przodu!” – tak o starcie swoich podopiecznych mówi trenerka kadry narodowej Anna Mrozińska. Panią trener zapytaliśmy także o blaski i cienie życia gimnastyczki, o wspomnienia z olimpijskiej rywalizacji w Atenach i o szanse reprezentantek Polski na wywalczenie kwalifikacji do igrzysk w Tokio.

 

Inga  Świetlicka, poinformowani.pl: Gimnastyka artystyczna była w pani życiu obecna od zawsze – pani mama również była trenerką. Można zatem powiedzieć, że była pani skazana na tę dyscyplinę sportu?

 

Anna Mrozińska: Zdecydowanie tak. Zawsze podkreślam, że urodziłam się na sali gimnastycznej, ponieważ moja mama zaraz po zakończonym treningu pojechała do szpitala mnie urodzić.

 

Jak wygląda życie gimnastyczki? Panuje stereotyp, że taka pasja to trochę męczarnia, która zabiera dziewczynkom dzieciństwo – ile w tym prawdy?

 

Życie gimnastyczki, która decyduje się na treningi w grupie wyczynowej związane jest z pewnymi wyrzeczeniami. Nie jest to proste. Należy ściśle przestrzegać diety, jak również przygotować się na wysiłek związany z trenowaniem 6 dni w tygodniu. Dziecko rozpoczynające przygodę z gimnastyką, tak naprawdę powinno się dobrze bawić i z ochotą przychodzić na salę. Tutaj ogromna rola zarówno trenera jak i rodzica. Męczarnia – to nie jest odpowiednie słowo, duży wysiłek fizyczny to zdecydowanie lepsze określenie. Czy zabiera dzieciństwo? Nie, myślę że zdecydowana większość obecnych już dorosłych kobiet, byłych zawodniczek, nie zamieniłaby tego czasu spędzonego na sali na coś innego. Umiejętności jakie zdobywają dziewczynki uprawiające tę dyscyplinę sportu są nieprzeciętne i nawet po zakończeniu swojej kariery sportowej mogą z nich korzystać, występując w teatrach czy na innych scenach.

 

Gimnastyka artystyczna jest w Polsce mało popularna. Gdyby miała pani wymienić trzy powody, dla których warto zainteresować się tą dyscypliną sportu, co by to było?

 

Ten sport jest wyjątkowy, ekskluzywny i unikatowy. Nie każda dziewczynka może być gimnastyczką, należy mieć wyjątkowe predyspozycje. Dyscyplina ta nie tylko kształtuje piękną sylwetkę u dziewczynek, ale również uczy organizacji czasu i dyscypliny. Gimnastyczki poświęcają bardzo dużo czasu na treningi, często mają mało czasu na naukę i ten brak powoduje niesamowitą mobilizację. Efekt końcowy jest taki, że gimnastyczki osiągają najlepsze wyniki w nauce w swoich szkołach.

 

Pani największym osiągnięciem jako zawodniczki był udział w Igrzyskach Olimpijskich w Atenach w 2004 roku. W układach zbiorowych polska reprezentacja zajęła wówczas 10. pozycję. Jak wspomina pani tamte wydarzenia i całe igrzyska?

 

Udział w igrzyskach olimpijskich to uczucie, którego nie zrozumie nikt, kto w nich nie wziął udziału. To tak, jak nasza dyscyplina – coś wyjątkowego. Atmosfera panująca w wiosce olimpijskiej sprawia, że człowiek rozumie, po co tyle godzin swojego życia spędził na treningach.

 

Na początku nie potrafiłam się w tej sytuacji odnaleźć, spotykając codziennie rano takie gwiazdy polskiego sportu jak Otylia Jędrzejczak, Renata Mauer-Różańska czy Robert Korzeniowski. Wszyscy byliśmy tam razem, połączyła nas miłość do sportu. Nieważne kto jaką dyscyplinę uprawiał, wszyscy reprezentowaliśmy nasz kraj. Igrzyska wspominam zawsze z łezką w oku, ostatnio nawet odnalazłam moje zapiski z każdego dnia w Atenach.

 

Po igrzyskach w Atenach zakończyła pani karierę zawodniczą, a rozpoczęła trenerską. Od tego sezonu jest pani główną trenerką kadry narodowej. Która „rola” – zawodniczki czy trenerki – jest trudniejsza i którą pani bardziej lubi?

 

Nie potrafię porównać tych dwóch, zupełnie różnych funkcji. Obie są szalenie trudne i wymagają ogromnej pracy. Będąc zawodniczką skoncentrowana byłam tylko na tym, jakie zadanie treningowe mamy do wykonania w danym dniu czy tygodniu. Natomiast jako trener jestem odpowiedzialna za przygotowanie techniczne i mentalne. Moją rolą jest zarówno bycie trenerem, jak i przyjacielem, do którego ma się zaufanie i dobrze się czuję pełniąc tę funkcję.

 

 

Po kilku latach bez sukcesów w tym sezonie pani podopieczne osiągnęły bardzo wartościowy wynik w Mistrzostwach Europy w Guadalajarze – 7. miejsce w układach zbiorowych. Ten sukces był zaskoczeniem, czy po dobrym starcie w zawodach w Challenge Cup po cichu liczyłyście na finał?

 

Już kiedyś gdzieś wspominałam, że obecny skład reprezentacji Polski w układach zespołowych jest wyjątkowy. To grupa młodych dziewcząt, które mają jasno określony cel. Niestety, ostatnie lata były bardzo trudne, co roku zmieniał się skład, zawodniczki rezygnowały z różnych przyczyn. W tej chwili w zespole są zawodniczki, które nie odpuszczą żadnej jednostki treningowej. Kilka miesięcy temu mówiłam, że o tym zespole Europa jeszcze się dowie, nie zakładałam jednak, że stanie się to tak szybko. Jadąc na turnieje jedyne o czym myślimy, to jak najlepsze wykonanie naszych układów.

 

Co jest najmocniejszą stroną polskich gimnastyczek, a nad czym muszą najwięcej pracować? Czy możemy oczekiwać, że nasza zbiorówka regularnie będzie kwalifikować się do finałów ważnych zawodów?

 

Najmocniejszą stroną polskich gimnastyczek jest zaangażowanie i silna motywacja. Najwięcej pracy poświęcamy szczegółom, bo to one tworzą jakość. Możecie oczekiwać ogromnej waleczności. Finałów obiecywać nie mogę. Po długiej przerwie powolutku wracamy do czołówki i będziemy chciały się w niej utrzymać jak najdłużej.

 

Po dobrym wyniku w Guadalajarze apetyty i oczekiwania rosną. Przed nami druga część sezonu, której zwieńczeniem będą wrześniowe Mistrzostwa Świata w Sofii. Jakie są plany startowe Polek i jakie cele stawia pani swoim podopiecznym przed czempionatem w Bułgarii?

 

Przed mistrzostwami świata zawodniczki wystartują w Mińsku i w Kazaniu podczas serii zawodów World Challenge Cup. Cel jest niezmienny, zawsze do przodu! Po mistrzostwach Europy wprowadziłyśmy kolejne korekty do programów, zwiększyłyśmy wartości ich trudności i te dwa starty pokażą, w którym miejscu jesteśmy.

 

Wraz z mistrzostwami świata rozpoczyna się okres kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Dwa lata temu w Rio zabrakło polskich „artystek”. Wierzy pani, że w Japonii zobaczymy zarówno polską zbiorówkę, jak i indywidualistkę? Awans na igrzyska to główny długofalowy cel dla naszej kadry?

 

Dla nas najważniejszy jest rok 2019, wtedy będziemy walczyć o awans. W tym roku bilet do Tokio otrzymają medalistki mistrzostw świata. Dla nas jest to jeszcze za wcześnie. Jeżeli kontuzje będą nas omijać szerokim łukiem, a poziom zaangażowania zawodniczek utrzyma się na tym poziomie, jaki  jest obecnie, jeśli w pracę będą wkładały nadal tyle serca, to awans jest możliwy.

 

 

Po igrzyskach w Rio w gimnastyce artystycznej wprowadzono szereg zmian regulaminowych, m.in. nieco inaczej liczone są punkty. Czy nowy system sprzyja naszym zawodniczkom, czy te zmiany nie mają większego znaczenia?

 

Istotną zmianą w przepisach jest fakt, iż ocena trudności jest oceną otwartą, to znaczy nie ma limitu. Jednocześnie jednak wzrosły bardzo potrącenia za błędy wykonania. Czy system sprzyja czy nie, to nigdy nad tym się nie zastanawiałam. Są określone zasady, należy się do nich dostosować.

 

Gimnastyka artystyczna to sport niemal całkowicie zdominowany przez Rosjanki. Czy taka sytuacja – trenowanie dyscypliny, w której i tak wiadomo, że wygrają rywalki z Rosji – nie jest trochę deprymująca? I czy jest szansa, żeby świat dogonił Rosjanki i walczył z nimi jak równy z równym?

 

Rosjanki od lat prezentują bardzo wysoką formę. Jednak w układach zespołowych nie są już zdecydowanymi faworytkami. Bułgarki i Włoszki są szalenie silne i możemy mieć jeszcze niespodziankę podczas mistrzostw świata… Indywidualistki z innych stron świata również już walczą jak równy z równym z Rosjankami, co daje odpowiedź na pytanie czy jest szansa, żeby świat dogonił Rosjanki.

 

Kto pani zdaniem jest w tej chwili najlepszą gimnastyczką artystyczną na świecie?

 

Nie mam swojej faworytki. Różne gimnastyczki prezentują różne umiejętności. Jedne są niesamowicie techniczne, a drugie natomiast wyróżniają się swoim artyzmem prezentowanym na planszy. Szukam jeszcze takiej, która połączy te dwie cechy ze sobą i stworzy coś wyjątkowego. Po medalistkach Igrzysk Olimpjiskich w Rio nie potrafię wskazać obecnie najlepszej.

 

Ma pani także drugą pasję – taniec. Prowadzi pani zajęcia taneczne, startowała pani w „You Can Dance”. Czy doświadczenia z tańca pomagają w pracy z gimnastyczkami? Od czasu, gdy została pani trenerką kadry narodowej taniec zszedł na drugi plan, czy udaje się pani połączyć obie pasje? 

 

Doświadczenie zdobyte z tańca jest bardzo cenne. Szkolenie się w tym zakresie nie było przypadkowe. Chciałam połączyć taniec z gimnastyką w mojej pracy klubowej.

 

Prowadzenie zajęć tanecznych sprawia mi ogromną radość i niejednokrotnie pozwala przezwyciężyć różne trudności. W chwili obecnej na taniec mam zdecydowanie mniej czasu, niemniej jednak jest on obecny w moim życiu cały czas. Zajęcia taneczne prowadzę także dla moich zawodniczek.

 

 

Fotografie z prywatnego archiwum Anny Mrozińskiej

Inga Świetlicka – Poinformowani.pl

Inga Świetlicka

Miłośniczka sportu, kultury i podróżowania. Rusofil, mól książkowy oraz kibic polskich olimpijczyków i paraolimpijczyków.