Jacek Kasprzak: "Jesteśmy w stanie zdobyć trzy medale na igrzyskach" [wywiad]

Jacek Kasprzak: "Jesteśmy w stanie zdobyć trzy medale na igrzyskach" [wywiad]

  • Dodał: Kamil Karczmarek
  • Data publikacji: 15.08.2018, 10:47

Na mistrzostwach Europy w Glasgow polscy kolarze torowi zdobyli 3 medale. Zdobywcami 2 krążków są podopieczni Jacka Kasprzaka. Zapraszamy serdecznie do lektury wywiadu ze szkoleniowcem męskiej kadry średniodystansowców!

 

Kamil Karczmarek: Czy według Pana trzy medale na mistrzostwach Europy to dobry wynik?

Jacek Kasprzak: Trzy medale na mistrzostwach Europy to wynik zadowalający. Nie jest to szczytem naszych możliwości i pragnień. Spodziewaliśmy się 5-6 medali. Czwarte miejsca Szymona Sajnoka, drużyny sprinterów i w wyścigu drużynowym kobiet to miejsca, które można było przekuć na medale.

KK: Złoty medal zdobył Wojciech Pszczolarski. Fantastycznie rozegrał ten wyścig, wręcz po profesorsku.

Jacek Kasprzak: Jak oglądałem to w telewizji, to tak to wyglądało. Natomiast do połowy wyścigu była mocna i zdecydowana rywalizacja. Wojtek nie jest najszybszym zawodnikiem w peletonie i on po prostu musi rozgrywać wyścig według swojego scenariusza. Nie ma zapasu szybkości, żeby później nadrabiać i ścigać się na finiszach. W związku z tym udało się to rewelacyjnie. Były kryzysy, które jednak przeniosły go na inny poziom wydolności. Na 40. okrążeniu wyścigu był duży kryzys, ale przeciwnicy podali mu rękę albo uważali, że rzeczywiście Wojtkowi nie wyjdzie i za chwilę będzie „do zgryzienia”. Wyszło inaczej i to fajnie wyglądało.

KK: Drugim z pańskich podopiecznych, który zdobył medal, był Szymon Krawczyk. To wielka nadzieja polskiego kolarstwa.

Jacek Kasprzak: Gdyby ten zawodnik nie zdobył w swojej karierze czterech medali juniorskich mistrzostw świata w wyścigu punktowym, to mógłbym powiedzieć, że to jest niespodzianka. Szymon Krawczyk to wielka nadzieja i kolejny zawodnik, z którym polskie kolarstwo powinno wiązać nadzieje. Nie tylko w kolarstwie torowym, ale w przyszłości także szosowym. Jest to dwukrotny mistrz Polski juniorów ze startu wspólnego. W tych rocznikach startowali również Alan Banaszek i Szymon Sajnok. On już w kategorii juniorów potrafił z nimi wygrywać. Nadal potwierdza swoją znakomitą dyspozycję, agresywność i wytrzymałość.

KK: Szymonowi Sajnokowi do medalu zabrakło jednego punktu. Jak oceni Pan start naszego mistrza świata?

Jacek Kasprzak: Jak wcześniej oceniałem bardzo dobrze, tak teraz myślę, że sukces, jaki odniósł, wygrywając wyścig dookoła Mazowsza, nie pomógł mu w tym. Zdawało nam się, że tam już nic nie trzeba poprawiać i można czekać na start docelowy. Okazało się, że mogliśmy tam trochę poprawić. Przede wszystkim treningi koordynacyjne. Przy maksymalnych prędkościach nie zawsze mógł opanować swój rower i tam trochę też tracił sił. Jego występ w wyścigu drużynowym też nie był najlepszy, mógł nieco więcej włożyć w tę drużynę. Mamy nauczkę na następny sezon startów w Pucharach Świata. Na pewno wyciągniemy z tego pozytywne wnioski.

KK: Czy jest Pan zadowolony z występu zespołu w wyścigu drużynowym?

Jacek Kasprzak: Finalnie tak. Finalnie start był dobry. Zgodnie z założeniami składanymi do ministerstwa moje oświadczenia to były miejsca 4-6. To piąte miejsce jest zadowalające, aczkolwiek wszyscy z zawodnikami włącznie i ze sztabem spodziewaliśmy się i mieliśmy ogromne nadzieje, że zaliczymy lepszy start w pierwszym biegu. Nasze aspiracje były na czas 3:56:30. Tak chcieliśmy i w związku z tym, jak na nasz zespół mocno zaczęliśmy. Później była niefortunna niedyspozycja Adriana Teklińskiego, który do tej pory prezentował równy i wzrastający poziom. Na testach przed mistrzostwami okazało się, że kwalifikacje do pierwszego zespołu za dużo go kosztowały i nie dał rady.

KK: Jak oceni Pan start duetu w madisonie?

Jacek Kasprzak: Daniel Staniszewski nie był w najlepszej dyspozycji. Może przyczyną jest to, że nie był jako jedyny z naszego zespołu na zgrupowaniu kondycyjnym w Livigno. Startował z klubem w wielu wyścigach w Polsce, ale nie kończył tych wyścigów. Nawarstwiała się u niego niepewność kondycyjna. W związku z tym Daniel pojechał wyścig madison bardzo zachowawczo. To odbiło się już na wyścigu scratch, gdzie mógł być naszej opinii zdecydowanie wyżej. Jak nie medal, to na pewno w pierwszej ósemce, dziewiąte miejsce nie jest żadnym wynikiem dla Daniela. Szóste miejsce w madisonie, jak na postawę naszych chłopaków, było troszeczkę szczęśliwym miejscem. Klarowało się to dosyć marnie. Do 2/3 dystansu zanosiło się na 8-9 miejsce. Później to oszczędzanie sił Daniela Staniszewskiego przyniosło efekty, bo niektóre zespoły potraciły okrążenie. Nie jestem do końca zadowolony z wyścigu madison, ale wiem, że przed nami w tym sezonie jeszcze 4 Puchary Świata i mistrzostwa świata. Mają one większy dorobek punktowy w kwalifikacjach olimpijskich niż mistrzostwa Europy. W związku z tym to dopiero początek walki o kwalifikację. Dobry początek trzeba zaznaczyć.

KK: Madison wraca na igrzyska. Czy na ten moment widzi Pan szanse medalowe naszego duetu?

Jacek Kasprzak: Wierzyć trzeba. Daniel Staniszewski musi zdecydowanie poprawić wytrzymałość. Wcale nie jest powiedziane, że jest to para docelowa, która pojedzie na igrzyska. W zanadrzu mamy Szymona Krawczyka, Alana Banaszka i młodych zawodników tj. Filip Prokopyszyn, który jest perspektywicznym zawodnikiem, wicemistrzem świata i Europy w scratchu. Nie jest jeszcze pewne, że Wojciech Pszczolarski i Daniel Staniszewski będą reprezentować nas na igrzyskach. To jest konkurencja techniczno-wytrzymałościowa i doświadczenie jest tutaj ogromnie potrzebne. Mamy jeszcze kłopoty z doborem odpowiednich przełożeń do specyfiki wyścigu. Przełożenia dobiera się wtedy, gdy ma się pewność, że zawodnicy wytrzymują nadany sobie reżim wyścigu. Kiedy zaczynamy podporządkowywać się innych zespołom, to przełożenie wtedy to loteria. Narzucamy tempo i wybieramy przełożenie według siebie albo podglądamy przeciwników. Na dobre miejsce jest ta druga wersja, a na sukces i medal ta pierwsza.

KK: W omnium widzi Pan na ten moment Szymona Sajnoka, ale są też inni.

Jacek Kasprzak: Tak. Na obecną chwilę jest to niepodzielny król tej konkurencji. Tytuł mistrza świata, dwukrotnie czwarte miejsce na mistrzostwach Europy, przy jego 21-letnim wieku powoduje to, że rzeczywiście trzeba stawiać na niego mocno. Mamy w zanadrzu Bartosza Rudyka, Szymona Krawczyka i Daniela Staniszewskiego. Szymon Krawczyk to mistrz Europy juniorów w omnium. Jest wielu zawodników i nie sposób wszystkie starty zabezpieczyć jednym zawodnikiem.

KK: Dla naszej drużyny sukcesem byłby awans na igrzyska.

Jacek Kasprzak: Myślę, że nawet ogromnym sukcesem. Tylko osiem zespołów będzie się kwalifikować na igrzyska. Znając reguły igrzysk, jest to już miejsce punktowane, więc sam start daje to miejsce. Daje to rozliczenie kosztów i startów. Głupio być ostatnim na igrzyskach, ale tak naprawdę to jest ósme miejsce na igrzyskach. Największe szanse na giełdzie mają sprinterzy. Potem jest drużyna kobiet na średnim dystansie, później drużyna mężczyzn i na końcu drużyna w sprincie kobiet. Wszyscy mamy szanse, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że ten ranking jest nadal aktualny.

KK: Teraz będzie Pan przygotowywać zawodników do kolejnych startów. Jakie będą ich cele?

Jacek Kasprzak: Jeśli do mistrzostw Europy w 2019 roku nie zdobędziemy medalu na imprezie typu mistrzostwa świata czy mistrzostwa Europy w drużynie, to nie sądzę, żebyśmy mogli się zakwalifikować na igrzyska olimpijskie. Musimy w 2019 roku zdobyć medal na mistrzostwach Europy, a na mistrzostwach świata wejść w pierwszą ósemkę. Wtedy mogę powiedzieć, że jesteśmy bardzo blisko celu. Zdobycie medalu przez drużynę na imprezie mistrzowskiej to cel pośredni przed igrzyskami.

KK: W pańskiej kadrze są zawodnicy doświadczeni, a także młodzi. Taka mieszanka to duży plus?

Jacek Kasprzak: Tak. Starsi zawodnicy są o innym przedziale talentu. Ten talent poprzedzony jest ogromną pracą i systematycznością. Młodsi zawodnicy nie zawsze mają chęć do pracy i treningu. Z perspektywy osiąganych rezultatów, to zdecydowanie młodzież ma większe możliwości.

KK: Czy myśli Pan, że w najbliższym czasie ze względu na mistrzostwa świata w Pruszkowie i igrzyska olimpijskie kadra dostanie wsparcie od związku?

Jacek Kasprzak: Oczekujemy na spotkanie, które odbędzie się na początku września. Określimy tam priorytety i możliwości finansowe kadry torowej i przede wszystkim możliwości godnego przygotowania się do mistrzostw świata. Jakby nie było mistrzostwa świata u siebie to też wydarzenie. Na obecną chwilę jako trener główny mogę powiedzieć, że wykrystalizował mi się sztab szkoleniowy i to jest bardzo ważne. Mam zabezpieczony sprzęt w postaci pomiarów mocy i innych rzeczy dydaktyczno-badawczych na dobrym poziomie. Jestem w 70% zabezpieczony w sprzęt. Natomiast z logistyką i możliwościami zabezpieczeniami zgrupowań i wyjazdów jesteśmy w niewiadomej sytuacji. Na spotkaniu, na którym przyjął nas Pan Minister Witold Bańka, zapewnił nas, że przygotowania będą finansowane, jak nie ze związku to z ministerstwa.

KK: Na igrzyskach olimpijskich można zdobyć wiele medali w kolarstwie torowym, co na przykład skutecznie robią Brytyjczycy. Jakby Pan mógł określić jakąś liczbę dla Polski na ten moment.

Jacek Kasprzak: Uważam, że jesteśmy w stanie zdobyć trzy medale na igrzyskach olimpijskich. Mam tu na myśli Szymona Sajnoka, drużynę sprinterów i Darię Pikulik w omnium. Będzie ona drugi raz startować na igrzyskach, co może zaprocentować miejscem medalowym. Są jeszcze loteryjne sprint i keirin. Mamy fajnych specjalistów od keirinu np. Patryk Rajkowski, Krzysztof Maksel i Daniel Rochna. Tam jest duża rywalizacja i może z niej wykuć się jakiś medal.

KK: Jak pracuje się Panu z naszą kadrą?

Jacek Kasprzak: Moja praca to nie zawsze połączenie dobrych doświadczeń, bo są też trudne chwile i będą jeszcze nie raz. Chciałem podkreślić, że zawodnicy, którymi się opiekuję, są w wieku moich dzieci. Chyba to jest dla mnie pomocnym aspektem i mam z nimi lepszy kontakt emocjonalny. Kiedyś był to tylko kontakt dyscyplinarno-wymagający. Teraz jest też wymagający, ale trochę też rodzicielski. To powód lepszej komunikacji i wyników sportowych. To grupa wznosząca się i mam nadzieję, że przyniesiemy wyniki, z których związek i cała Polska będą dumni. Dzięki wynikom, które odnoszą moi podopieczni, staje się ostatnio bardziej rozpoznawalną osobą w moim mieście Kaliszu, a także w całym kraju.

KK: Dziękuję za rozmowę.

Jacek Kasprzak: Dziękuję.

Kamil Karczmarek

Pasjonat sportu, a przede wszystkim igrzysk olimpijskich. Na portalu zajmuję się każdą odmianą kolarstwa, a także narciarstwem dowolnym, snowboardem, piłką ręczną i hokejem na lodzie.