Le matin z Tour de France: dzień rozwiązanych zagadek

Le matin z Tour de France: dzień rozwiązanych zagadek

  • Dodał: Kamil Karczmarek
  • Data publikacji: 26.07.2018, 10:57

Po przedostatnim pirenejskim etapie wiemy dużo więcej. Znamy już odpowiedź na kilka ważnych pytań, może nawet na to najważniejsze.

 

Mówili, że na start etapu nie można się spóźnić. Mówili, że od początku atakować będą faworyci. Mówili, że wraz ze startem etapu będzie dziać się wiele ważnych rzeczy. Mówili, chociaż wiedzieli, że tak nie będzie. Bo kto z faworytów miał mocno ruszyć po starcie? Thomas i Froome, dla których wygodnie było poczekać na kolegów z Team Sky? Romain Bardet, który został na ostatnim podjeździe, chociaż wcześniej AG2R dyktowało mocne tempo? A może inni kolarze z czołówki klasyfikacji generalnej, którzy wiedzieli, że taki atak nie ma sensu? Nie zrobił tego nikt, bo start do wczorajszego etapu rodem z wyścigów Moto GP był kompletnie bez sensu. Farbę, którą pomalowano miejsca startowe kolarzy, można było przekazać kibicom, którzy na finałowym podjeździe napisaliby nazwiska swoich faworytów. Nie zmierzajmy w kierunku zrobienia na siłę widowiska. Kto chciał pojechać w odjazd, to pojechał. Rafał Majka znowu pięknie powalczył. Nairo Quintana chciał zaatakować na ostatnim podjeździe, to zaatakował. Przypomnę, że Kolumbijczyk miał problemy techniczne na pierwszym podjeździe. Profil i długość etapu spowodowały, że było ciekawie, ale nie pozwoliły ucieczce na dojechanie do mety. W rywalizacji faworytów też za wiele się nie wydarzyło. Jak zawsze było dużo szumu, ale spodziewanego efektu brak.

 

Przyszedł sądny dzień, którym pachniało od początku wyścigu. Taki wniosek można było wyciągnąć po Giro d'Italia. Christopher Froome pokazał słabość i stracił nie tylko czas, ale może także szansę na piąte zwycięstwo w wyścigu. Geraint Thomas wygląda bardzo dobrze i praktycznie nie musi atakować. Czasówka to również dobra strona Walijczyka, który jeden o krok od wygrania Tour de France. Wicelider stał się liderem i to zasłużonym. Czy na ostatnim górskim etapie ktoś jeszcze zaatakuje Gerainta Thomasa? Może Christopher Froome, powtarzając wyczyn z Giro d'Italia, tłumacząc się atakiem na drugie miejsce Toma Dumoulina.

 

Thomas jest blisko zwycięstwa w klasyfikacji generalnej. Julian Alaphilippe zapewnił sobie wczoraj triumf w klasyfikacji górskiej. Peter Sagan musi tylko dojechać do Paryża, żeby wygrać klasyfikację punktową. Pierre Latour znacząco powiększył swoją przewagę w klasyfikacji młodzieżowej. Prawdopodobnie na wczorajszym etapie zwycięstwo w klasyfikacji drużynowej zapewniła sobie ekipa Movistaru. Chyba znamy już wszystkich zwycięzców poszczególnych klasyfikacji. Do końca jeszcze 4 etapy, które mogą już nic nie zmienić. Szkoda, że prawdopodobnie w końcówce wyścigu zawieje nudą.

 

Doszło do wojny sprinterów na tweety. Rozpoczął Andre Greipel, który był jednym ze sprinterów, którzy wycofali się w Alpach. Niemiec uważa, że lepiej zrezygnować z jazdy niż na siłę i z oszustwami zmieścić się w limicie. Wczoraj w mediach społecznościowych Greipel "zaatakował" Arnauda Demare'a. Francuz potwornie męczył się przez dwa ostatnie dni. Greipel napisał ironicznego tweeta do Demare'a. Francuz odpowiedział, nie zgadzając się z opinią Niemca. Ostatecznie Greipel przeprosił kolarza Gruopamy FDJ.

Kamil Karczmarek

Pasjonat sportu, a przede wszystkim igrzysk olimpijskich. Na portalu zajmuję się każdą odmianą kolarstwa, a także narciarstwem dowolnym, snowboardem, piłką ręczną i hokejem na lodzie.