Okiem wioślarza (1) - Monika Chabel
Wojciech Nowakowski

Okiem wioślarza (1) - Monika Chabel

  • Dodał: Rafał Gawryński
  • Data publikacji: 09.07.2018, 18:20

Monika Chabel (Ciaciuch) - brązowa medalistka Igrzysk Olimpijskich Rio de Janeiro 2016 w czwórce podwójnej, od dwóch lat startująca w czwórce bez sterniczki.

 

Rafał Gawryński: Jak zaczęła się Pani przygoda z wioślarstwem ?

 

Monika Chabel: Po 9 latach w szkole (podstawówka + gimnazjum) bez sali gimnastycznej i unikaniu lekcji wf-u jak ognia nauczyciel zabrał moją klasę na zawody Wieloboju Rzecznego na Noteci w Nakle nad Notecią. Tam zauważył mnie były zawodnik, przyjaciel mojego pierwszego trenera Pan Karol Citko i dał numer telefonu do trenera, który akurat robił nabór do klasy sportowej. Byłam na etapie szukania liceum ogólnokształcącego, więc byłam zainteresowana klasa sportową mimo, że rodzice nie byli zadowoleni z takiego wyboru.
Wskoczyłam na głęboką wodę z nicnierobienia na klasę sportową.

 

RG: Czy w Pani karierze pływała Pani tylko w czwórce podwójnej czy były inne konkurencje w których Pani występowała ?

 

Monika Chabel: 8 lat pływałam tzw. wiosła krótkie, osady podwójne, głównie czwórka podwójna, ale pojawiała się również dwójka podwójna i skif.
Po Igrzyskach Olimpijskich postanowiłam zmienić konkurencję. Zostałam na czwórce, ale zgubiłam jedno wiosło i podjęłam wyzwanie budowania czwórki bez sternika kobiet. I już drugi sezon pływam na tzw. długim wiośle.


RG: Jak oceni Pani swoje dotychczasowe starty w tym sezonie ?

 

Monika Chabel: W mojej karierze odbyły się niezliczone ilości startów, więc nie będę wracała do historii. Sezon 2018 narazie nie był dla mnie udany. Budujemy nowa osadę, która w 2017 roku weszła w konkurencje olimpijskie, w polskim wioślarstwie zaczynałyśmy od zera. Poprzedni sezon (2017) był zdecydowanie bardziej owocny w medale, ALE był to sezon poolimpijski który jest specyficzny pod względem konkurencji, rywalizacji, obecnie trwający sezon i przyszły pokaże ile tak naprawę znaczyły na świecie i na jakie medale nas stać.


RG: W trakcie sezonów skład czwórki podwójnej się zazwyczaj zmienia. Ile czasu potrzeba zawodniczkom, aby "zgrać" się ?

 

Monika Chabel: Się zazwyczaj... nie zmienia. Po IO w 2016 ja i Joanna Hentka (Leszczyńska) opuściliśmy skład 4x, ze względów rodzinnych i w moim przypadku podjęcia budowania innej osady, w skład wskoczyła Marta Wieliczko i Katarzyna Zillmann i to byłoby na tyle w temacie zmian. 4x od dwóch lat startuje (pływa) w niezmienionym składzie. Ja natomiast i moje koleżanki długowiosłowe, a jest nas 6, co start zmieniamy się. Trener szuka najszybszego składu i w tym sezonie startujemy na każdym Pucharze Świata w innym składzie.
Ile czasu potrzeba ? Dużo. Jedno zgrupowanie przez startem to zdecydowanie za mało. Czwórka podwójna przed IO w 2016 roku pływała (startowała) przez 2 lata w niezmienionym składzie i to był wystarczający czas na zdobycie medalu IO, brązowego, dwójka podwójna kobiet startowała ze sobą 4 lata i mają złoto. Zgranie to nie tylko równe wejście do wody i wyjście z niej i już. Na dobre wiosłowanie, na poziom który pozwoli zdobywać medale na arenie międzynarodowej trzeba pracować przez kilka lat, jest to dobre dla osady, niestety zamyka to drogę niektórym zawodnikom, którzy chcieliby „wskoczyć” w skład, ale prawda jest taka, że osada potrzebuje sporo czasu do „zgrania się”, przynajmniej tak jest w kobiecym wioślarstwie.

 

RG: W 2014 roku nasza czwórka podwójna na mistrzostwach świata zajęła 8. miejsce, w 2015 4., w 2016 na Igrzyskach w Rio 3., a w zeszłym roku na mistrzostwach świata 2. Idąc tą drogą widoczny jest duży progres z roku na rok i w tym roku wypadałoby złoto na mistrzostwach świata.

Jaki jest Pani cel na mistrzostwa świata i Europy w tym roku ?

 

Monika Chabel: Przez dwa sezony (2015 i 2016) czwórka podwójna kobiet w której wiosłowałam, zrobiła olbrzymi krok do przodu. Pływałyśmy ze sobą (startowałyśmy) przez dwa lata, to sporo czasu który bardzo dobrze wykorzystałyśmy. Po IO zmieniłam konkurencje na czwórkę bez sternika kobiet. Na rok 2017 warto spojrzeć z lekkim przymróżeniem oka, po IO sporo zawodników na świecie robi sobie przerwę, kończy karierę, a co za tym idzie w składy osad wskakują młodzi przez co może być troszkę „łatwiej” zdobywać medale. Być może była to delikatna pomoc w zdobyciu medalu Mistrzostw Świata mojej nowej osady, a może nie jesteśmy takie słabe jak część osób próbuje nam wmówić. Jedno jest pewne aktualny sezon i przyszły 2019 będą decydujące, będę bardzo trudne i to właśnie one pokażą nam i innym ile jesteśmy warte i czy jest rzeczywiście progres.
Świat nie śpi. To nie jest system zerojedynkowy, to jest sport w którym wszystko może się zdarzyć. Dziś wygrywasz jutro możesz być ostatni.
Cel zawsze jest jeden - wygrać, ale to zawody, starty i inni zawodnicy weryfikują nasze plany. Oby udało się osiągnąć założony cel mimo wszystko.


RG: Podczas Igrzysk w Rio zdobyła Pani brązowy medal. Co czuje sportowiec stojąc na olimpijskim podium i odbierając medal ?

 

Monika Chabel: Ulgę przeplataną z radością nie do opisania i ciężar medalu. Oby jak najwiecej wioślarzy mogło poczuć taki ciężar.

 

RG: W przyszłym sezonie startują kwalifikacje do kolejnych Igrzysk w Tokio. Czy już teraz ma Pani gdzieś z tyłu głowy myśl o Igrzyskach ?

 

Monika Chabel: Oczywiście, że tak. Najważniejsze jest zdobycie kwalifikacji na Mistrzostwach Świata w 2019 roku. Na razie tylko to się liczy.

 

RG: Dziękuję bardzo za rozmowę.

 

Monika Chabel: Dziękuję.