Giro d'Italia: Narvaez samotnie wygrywa 12. etap

Giro d'Italia: Narvaez samotnie wygrywa 12. etap

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 15.10.2020, 16:53

Ekwadorczyk Jhonathan Narvaez z grupy Ineos Grenadiers wygrał 12. etap Giro d'Italia. O zwycięstwie zadecydowała dość liczna ucieczka, która porwała się na ostatnich podjazdach. Deszczowy etap nie przyniósł istotnych zmian w czołówce. Liderzy zgodnie przyjechali w peletonie. 

 

Pamięci genialnego, choć kontrowersyjnego kolarza włoskiego, zmarłego w 2004 roku po przedawkowaniu kokainy Marco Pantaniego poświęcony był dzisiejszy, 12 etap Giro d'Italia. Pętla wokół Cesenatico liczyła 204 kilometry i najeżona była krótkimi, ale intensywnymi podjazdami. Zaplanowano aż pięć górskich premii, ale tylko 3. i 4. kategorii. Finisz po długim laskim odcinku zaplanowano nad Adriatykiem. Przebieg etapu był dość prosty do przewidzenia: ucieczka i finisz z grupy. Wydawało się, że dzisiejsze pagórki nie miały szans przewrócić klasyfikacji generalnej do góry nogami. Prowadził w niej wciąż Joao Almeida, Rafał Majka ze stratą 1:21 plasował się na ósmej lokacie.

 

 

W ucieczce dnia pojechali: Jhonathan Narvaez, Francois Bidard, Joey Rosskopf, Mark Padun, Jesper Hansen, Simon Clarke, Manuele Boaro, Simon Pallaud, Cesare Benedetti, Etienne van Empel, Victor Campenaerts, Albert Torres i Maximiliano Richeze. Starty uciekinierów do lidera przekraczały 40 minut, więc peleton "puścił" ucieczkę. Za grupką jechał jeszcze Hector Carretero. Strata zasadniczej grupy z liderami rosła bardzo szybko po 50 kilometrach jazdy przekraczała 8 minut. Hiszpan dołączył do trzynastki u podnóży pierwszej dzisiejszej premii górskiej (Ciola - podjazd 6.3 km o średnim nachyleniu 6.1%), kiedy strata peletonu przekroczyła 12 minut.

 

Górską premię kategorii 4 wygrał Pellaud przed van Empelem i Richeze. Kolejnym podjazdem było Barbotto - 4.5 km i 8.1%. Tu ponownie najlepszy był Pellaud przed van Empelem, kolejne miejsca zajęli Rosskopf i Benedetti. Dodatkowo zaczął padać deszcz. Od tego momentu przewaga uciekinierów zaczęła topnieć. Na szczycie Perticara nie przekraczała ona 7 minut, a kolejną górską premię (kategoria 3, 7.6 km, 5.1%)wygrał Pellaud przed van Empelem. Szwajcar piął się w górę klasyfikacji górskiej, po trzech dzisiejszych wygranych był już szósty. W okolicach lotnej premii w Novafeltria (130 kilometr) Pellaud zaatakował i samotnie minął kreskę. Po chwili doskoczyli do niego Benedetti i Rosskopf. Trójka osiągnęła niewielką przewagę nad resztą uciekinierów. Peleton w tym momencie tracił nieco ponad 6 minut. 

 

Na podjeździe na najwyższy punkt dzisiejszej trasy (Madonna di Pugliano - 790 m.n.p.m., podjazd 9.1 km, 5.9%) prowadząca grupa rozciągnęła się i podzieliła na małe podgrupki, między którymi zawodnicy się tasowali. Nie zmieniło się jedno - premię wygrał Pellaud, drugi tym razem był Hansen, a trzeci Rosskopf. Zasadnicza grupa minęła szczyt 4 minuty po czołówce. Na zjazdach od czołówki odskoczył Simon Clarke, a gumę złapał van Empel, ale szybko wrócił do prowadzących ściganie. Atak Australijczyka nie powiódł się i wkrótce na czele z niewielką przewagą pojawili się Padun i Narvaez. Clarke jechał pół minuty za dwójką, kolejne dwie minuty tracili pozostali uciekinierowie, a peleton chyba odpuścił pogoń i jechał 7 minut za Ekwadorczykiem i Ukraińcem. Na 35 kilometrów przed metą rozpoczął się ostatni dziś podjazd - San Giovanni di Gallilea (4.7 km, 5.6%). Na szczycie pierwszy był Narvaez, a potem zaczęły się zjazdy.

 

Przed ostatnim, płaskim odcinkiem sytuacja wyglądała następująco: na czele Padun i Narvaez, około 2 minut straty Clarke, kolejne dwie minuty dalej Bidard, Pellaud, Rosskopf, Hansen i van Empel i jeszcze kolejne dwie minuty dalej duża grupa z liderami wyścigu. Ukrainiec na 24 kilometry przed metą złapał gumę, co bezwzględnie wykorzystał Narvaez odskakując od partnera. Ukrainiec długo gonił rywala, ale na około 8 kilometrów przed metą odpuścił pogoń. Ekwadorczyk samotnie przeciął linię mety, odnosząc jeden z największych sukcesów w karierze. Drugi był Padun, a trzeci Clarke. 

Kilkunastoosobowa grupa faworytów straciła do zwycięzcy 8 minut i 25 sekund. W tej grupie była większość kolarzy z czołówki klasyfikacji generalnej. Liderem nadal jest Joao Almeida, który wyprzedza Wilco Keldermana i Pello Bilbao. Rafał Majka utrzymał 8. miejsce ze stratą 1:21. Do czołowej dziesiątki awansował Jakob Fuglsang kosztem Hermanna Pernsteinera.

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.