Badminton - Denmark Open: powrót po siedmiu miesiącach

Badminton - Denmark Open: powrót po siedmiu miesiącach

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 13.10.2020, 21:01

Co prawda w bardzo okrojonej obsadzie, bez większości najlepszych graczy azjatyckich, ale ruszyło! Badminton na najwyższym światowym poziomie (to znaczy w cyklu World Tour) wraca po siedmiu miesiącach koronawirusowej przerwy.

 

Październik miał być miesiącem, w którym badminton w pełni wróci na salony. Miano rozegrać finały Thomas & Uber Cup oraz dwa turnieje najwyższej kategorii cyklu World Tour - wszystko miało być rozegrane w Danii. Ostatecznie po rezygnacjach reprezentacji azjatyckich, przede wszystkim Chińczyków i najlepszych Japończyków w kalendarzu ostał się tylko jeden turniej - zainaugurowany dziś Danisa Denmark Open. Siłą rzeczy gra w nim wielu zawodników z niskim rankingiem, wiele jest meczów jednostronnych, ale nie zmienia to faktu, że po raz pierwszy od zakończenia All England Open w połowie maraca, na korcie zobaczymy najlepszych badmintonistów świata. Szkoda, że nie ma wśród nich choćby jednego Polaka, bo absencja wielu czołowych graczy świata pozwoliłaby być może znaleźć się komuś z naszej reprezentacji w drabince turnieju.

 

Dziś rozegrano połowę pierwszej rundy we wszystkich grach. Najwięcej powodów do radości mieli gospodarze oraz Francuzi, którzy wprowadzili do drugiej rundy wielu swoich graczy. Wśród duńskich singlistów zwycięstwa odnieśli Rasmus Gemke i Hans Kristian Vittinghus, choć ten pierwszy długo nie mógł sobie poradzić z Luisem Penalverem. W ekspresowym tempie Mishę Zilbermana pokonał Kento Nishimota, który będzie próbował zastąpić mistrza świata, Kento Momotę, który zrezygnował z przyjazdu do Danii.

 

W singlu pań formy nie straciła na pewno Carolina Marin. Hiszpanka, która wydaje się być główną faworytką do końcowego triumfu bardzo pewnie, szybko i wysoko pokonała Natalię Perminovą. Teraz zagra z Line Christopheresn, która w bratobójczym boju pokonała Line Kjaersfeldt. Wysoką wygraną na koncie zapisała też rozstawiona z szóstką Amerykanka Beiwen Zhang. Niespodziewanie w II rundzie zagra Kristin Kuuba, ale Estonka otrzymałą mecz walkowerem od Akane Yamaguchi. Teraz spróbuje pokonać Yvonne Li.

 

W deblu panów Christo i Toma Junior Popov wygrywając z duńską parą Mouritz Munk/Oscar Sunekaer awansowali do... III rundy. W drugiej mieli zagrać z Takeshi Kamurą i Keigo Sonodą, ale ci nie przyjechali do Odense. Inna francuska para Fabien Delrue i William Villeger awansowali do kolejnej fazy bez gry, też dzięki rezygnacji Japończyków. Górna połówka drabinki jest bardzo francuska, bo są w niej jeszcze Samy Corvee i Kenji Lovang.

 

W deblu kobiet na podobnej zasadzie w ćwierćfinale znalazły się pary Christine Busch i Amalie Schulz po wygranej z Annabellą Jaeger i Stine Kuespert oraz Julie Macpherson i Clara Torrance dzięki pokonaniu Jenny Moore i Viktorii Williams. Tu jednak dwie najlepsze pary z Japonii pojawiły się na hali. Yuki Fukushima i Sayaka Hirota oraz Mayu Matsutomo i Wakana Nagahara zagrają jednak dopiero od drugiej rundy.

 

W grze mieszanej były też dwa walkowery, ale i kilka ciekawych, emocjonujących potyczek. Tak do drugiej rundy przebiły się dwie pary francuskie - William Villegere i Sharone Bauer oraz Julien Maio i Lea Palermo. Bardzo zdecydowanie za to swoje mecze wygrywały pary brytyjskie - faworyzowani Chris i Gabreielle Adcock oraz Gregory Mairs i Victoria Williams. Inna sprawa, że rywali mieli nisko notowanych.

 

Jutro dokończenie I rundy. Dzisiejsze wyniki znajdziecie TUTAJ.

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.