Tour de France: Pogacar po raz drugi, duże straty Bernala
Raymond Rogers

Tour de France: Pogacar po raz drugi, duże straty Bernala

  • Dodał: Jakub Łosiak
  • Data publikacji: 13.09.2020, 17:29

Nie ma mocnych na Słoweńców w tegorocznym Tour de France. Znów najlepszy był Tadej Pogacar (UAE team Emirates), a tuż za nim finiszował Pimoż Roglić (Jumbo - Visma), który pozostał liderem. Duże straty poniósł Egan Bernal (Ineos Grenadiers).

 

Niedzielny etap był jednym z ważniejszych dla losów tegorocznej Wielkiej Pętli. 15. odcinek zaczynał się w Lyonie i po 174,5 km kończył się na Grand Colombiere. Finałowy podjazd liczył ponad 17 kilometrów, a jego średnie nachylenie wynosiło 7,1%. Ostatnie 75 km było bardzo wymagających. Kolarze mieli do pokonania także Montee de la Selle de Fromentel (11,1 km, 8,1%) i Col de la Biche (6,9 km, 8,9%).

 

Bardzo długo trwała walka o zabranie się w odjazd. Każda z ekip chciała mieć swojego członka w odjeździe. Tym samym tempo na pierwszych kilometrach było bardzo mocne. w pierwszą godzinę kolarze pokonali aż 53,5 km. Pechowo etap zaczął się do Sergio Higuity (EF Pro Cycling), który zaliczył dwa upadki i mistrz Kolumbii wycofał się z wyścigu. W jednej z kraks leżał także Richard Carapaz (Ineos Grenadiers).

 

Ostatecznie odjechać udało się ośmiu kolarzom Byli to: Kevin Ledanois (Arkéa-Samsic), Simon Geschke, Matteo Trentin (obaj CCC Team), Jesús Herrada (Cofidis), Marco Marcato (UAE Team Emirates), Niccolo Bonifazio (Total Direct Energie), Michael Gogl (NTT Pro Cycling) i Pierre Rolland (B&B Hotels-Vital Concept). Długo nie mogli zyskać nawet minuty przewagi, ale gdy peleton odpuścił zyskali cztery minuty.

 

Lotny finisz wygrał Matteo Trentin, a z peletonu najszybszy był Sam Bennett (Deceuninck - Quick Step). U podnóża pierwszego podjazdu ucieczka miała cztery i pół minuty przewagi. Mocne tempo dla Simona Geschke dyktował Matteo Trentin. Niemiec zaatakował na cztery kilometry przed szczytem, a za nim pojechali tylko Pierre Roland i Jesus Herrada. W peletonie żadna z drużyn nie zdecydowała się na podyktowanie mocnego tempa, nastąpiła selekcja od tyłu. Za grupą zostali głównie sprinterzy i ich pomocnicy.

 

Tuż przed szczytem do prowadzącej trójki doszedł Michael Gogl. Na górskiej premii 10 punktów zgarnął Herrada. Na zjazdach Gogl odjechał od współtowarzyszy i zyskał 50 sekund. Austriak pod górę nieco tracił i znów dojechał do niego Roland, który wygrał także górska premię. W peletonie Jumbo - Visma podyktowała mocniejsze tempo i grupa lidera znacznie zeszczuplała.

 

Wspinaczkę pod Grand Colombiere przed peletonem rozpoczęli tylko Gogl i Roland z przewagą niespełna dwóch minut. Roland dość szybko zostawił Gogla i ruszył samotnie do mety. Francuz wiele nie zwojował i 13 km przed metą został złapany. W tym samym momencie zaczął tracić Egan Bernal (Ineos Grenadiers), któremu pomagał Michał Kwiatkowski. Razem z nimi zostawał także Nairo Quintana (Arkea-Samsic). Ekipa Jumbo-Visma bez wątpienia jest najlepsza w tegorocznym wyścigu, a kapitalną robotę wykonał dziś Wout van Aert.

 

Pierwszy na atak zdecydował się Adam Yates (Mitchelton - Scott), ale z dużym spokojem jego akcję skasował Tom Dumoulin (Jumbo - Visma). Nikt nie zdecydował się na wcześniejszy atak. Wszyscy czekali na ostatnie metry. Pierwszy ruszył Roglić, razem z nim pojechali Tadej Pogacar (UAE Team Emirates), Richie Porte (Trek Segafredo) i Miguel Angel Lopez (Astana). Najmocniejszy był jednak Pogacar i zanotował drugie zwycięstwo w Tour de France. Drugi był Roglić, a trzeci Porte. Bernal stracił 7'21".