Tour de France: niezmordowany Martinez, zyski Słoweńców
Raymond Rogers

Tour de France: niezmordowany Martinez, zyski Słoweńców

  • Dodał: Jakub Łosiak
  • Data publikacji: 11.09.2020, 17:15

Na 13. etapie Tour de France mieliśmy dwa wyścigi. Po pięknej jeździe po zwycięstwo sięgnął Daniel Felipe Martinez (EF Pro Cycling). Z faworytów znów zyskali Słoweńcy Tadej Pogacar (UAE Team Emirates) i Primoż Roglić (Jumbo - Visma).

 

Trzynasty etap zapowiadał się bardzo ciekawie. To właśnie od tego etapu miała się rozpocząć decydująca walka faworytów wyścigu i ma trwać aż do samego końca. Organizatorzy na trasie z Chatel-Guyon do Puy Mary Cantal, liczącej 191,5 km zafundowali kolarzom siedem górskich premii. W końcówce do pokonania były dwa krótkie, lecz sztywne podjazdy: Col de Neronne (3,8 km, 9,1%) i prowadzący do mety Pas de Peyrol (5,4 km, 8,1%).

 

Tempo od początku było zawrotne. Wielu kolarzy chciało się znaleźć w odjeździe dnia. Początkowo odjechała piątka: Remi Cavagna i Julian Alaphilippe (Deceuninck - Quick Step), Benoit Cosnefroy (AG2R-La Mondiale), Simon Geschke (CCC Team) i Daniel Martin (Israel Start-Up Nation). Za nimi tworzyły się kolejne grupki. Na pierwszym podjeździe odpadł z czołówki "król gór" Benoit Cosnefroy. Zastąpił go Marc Soler (Movistar), który przeskoczył do czołówki.

 

Druga grupa liczyła dziewięciu kolarzy: Paweł Siwakow (Ineos Grenadiers), Lennard Kamna (Bora-Hansgrohe), Warren Barguil (Arkea-Samsic), Hugh Carthy, Daniel Martínez, Neilson Powless ( wszyscy trzej z EF Education First) Nicolas Edet (Cofidis), David de la Cruz (UAE Team Emirates) i Pierre Rolland (B&B Hotels-Vital Concept). U podnóża drugiego podjazdu tracili oni do liderów 40 sekund. Za nimi jechali jeszcze Maximillian Schachmann (Bora-Hansgrohe) i Romain Sicard (Total Direct Energie) ze stratą minuty, a 15 sekund więcej tracił Valentin Madouas (Groupama-FDJ). Peleton tracił 4 minuty.

 

Wszystkie grupy zjechały się w jedną i na czele jechało 17 zawodników. Z tej grupy na podjeździe pod premię górską drugiej kategorii odjechali Hugh Carthy i Valentin Madouas. Carthy odpuścił i wrócił do grupy, Madouas postąpił tak samo po wygraniu górskiej premii. Strata peletonu wzrosła do siedmiu minut.

 

Na zjazdach miała miejsce kraksa w peletonie. Ucierpieli w niej Romain Bardet (AG2R La Mondiale), Nairo Quintana (Arkea-Samsic) i Bauke Mollema (Trek Segafredo). Ten ostatni niestety wycofał się z wyścigu. Lotny finisz wygrał Julian Alaphilippe. W peletonie ekipa Jumbo-Visma nie dyktowała zbyt mocnego tempa i ucieczka wypracowała już 10 minut przewagi.

 

W czołówce zaczęły się ataki, na podjeździe 40 km przed metą odjechał samotnie Nilson Powles, a potem dołączył do niego Maximillian Schachmann. Mieli oni około pół minuty przewagi nad resztą harcowników. W peletonie na czoło wyszła grupa Ineos Grenadiers i narzuciła mocniejsze tempo. Tuż przed początkiem podjazdu Col de Neronne samotnie do przodu ruszył Schachmann i zyskał minutę przewagi nad grupą pościgową.

 

Za Niemcem z Bory w pościg ruszyli Daniel Martinez i Lennard Kamna. W peletonie po mocnym zaciągu Ineos problemy mieli Romain Bardet, Guillaume Martin (Cofidis) i Adam Yates (Mitchelton - Scott). Za sprawą mocnej pracy Martineza, on i Kamna doszli do Schachmanna. Natychmiast zaatakował Kamna, a jego koło utrzymał Martinez, Schachmann trochę odstał, ale dojechał do liderów. Schachmann ponownie stracił, a pozostała dwójka atakowała się na przemian. Na finiszu pierwszy ruszył Kamna, ale Martinez skontrował i odniósł piękne zwycięstwo. Trzeci był Schachmann.

 

W grupie faworytów warunki dyktowali Słoweńcy. Po zaciągu Tadeja Pogacara (UAE Team Emirates) z tyłu zostawał Egan Bernal (Team Ineos Grenadiers). Potem Pogacar wspólnie z Primożem Roglicem (Jumbo - Visma), odjeżdżali pozostałym rywalom. Na mecie Słoweńcy zyskali 13 sekund nad Richiem Portem (Trek Segafredo) i Mikelem Landą (Bahrain - McLaren) i aż 38 sekund nad Eganem Bernalem. W klasyfikacji generalnej prowadzi Roglić 44 sekundy przed Pogacarem i 59 nad Bernalem.