Co by było gdyby nie COVID-19 (15) - 8 sierpnia
2018 FIVB

Co by było gdyby nie COVID-19 (15) - 8 sierpnia

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 08.08.2020, 09:29

To miała być ostatnia sobota igrzysk w Tokio. Mieliśmy nadzieję, jak zawsze zresztą, że będą to wyjątkowe igrzyska dla polskich kibiców, że będziemy się cieszyć z wielu polskich medalowych sukcesów. Ten przedostatni dzień miał być zwieńczeniem pięknego polskiego występu na japońskiej ziemi. Zapraszamy zatem do lektury przedostatniego odcinka naszego cyklu.

 

Sobota zaczęłaby się tak naprawdę w piątek o 22:30. O tej godzinie na trasę 50 kilometrów wyruszyć mieli chodziarze. Z tą konkurencją oczywiście mamy wspaniałe wspomnienia, ale trudno było przypuszczać, by Polacy w Tokio nawiązali do tradycji Roberta Korzeniowskiego. Ostatnia sesja na Stadionie Olimpijskim zacząć się miała w samo południe i planowano w niej sześć finałów. Potencjalnie w pięciu z nich mogliśmy zobaczyć naszych rodaków, ale o medale mogło być ciężej. W skoku wzwyż mieliśmy nadzieję na dobry wynik Kamili Lićwinko, ale w formie z ubiegłego roku byłoby jej szalenie trudno odegrać kluczową rolę w olimpijskim konkursie. W rzucie oszczepem zobaczylibyśmy, miejmy nadzieję, Marcina Krukowskiego, choć on do najważniejszych faworytów konkursu by nie należał. Na bieżni też miało być bardzo ciekawie - mówię tu przede wszystkim o tradycyjnie kończących mistrzowskie i olimpijskie zmagania sztafetach 4x400 metrów. Cztery lata temu obie nasze sztafety zajęły siódme miejsca, nieco poniżej naszych oczekiwań. Rok później na czempionacie globu panowie powtórzyli wynik, panie zaś sięgnęły po brąz. Rok temu kwartet naszych dziewcząt zdobył mistrzostwo Europy, a przed rokiem w Dosze sięgnął po srebro mistrzostw świata. Do kompletu brakuje naszym pięknym paniom tylko medalu olimpijskiego, myślę więc, że brak ów skwapliwie nadrobiłyby 8 sierpnia 2020. Panowie zaś mieli poprawić tę siódmą lokatę, stać ich na to z całą pewnością. Do tego miał odbyć się jeszcze finał biegu na 1500 metrów, w którym minimum ma Marcin Lewandowski. O finał byłoby mu trudno, tym bardziej o włączenie się do walki o medale.

 

Około 2:30 na Sea Forest Waterway rozegrane miały być półfinały i finały ostatnich czterech konkurencji kajakowych. Już w poprzednich dniach szeroko opisywałem sytuację w polskim kajakarstwie i nasze nadzieje na dobre występy, nie będę się więc specjalnie powtarzał. Przypomnę tylko, że na sobotę planowano wyścigi w bardzo dla nas interesujących K4 500 metrów kobiet (nadzieja na medal - jak zawsze i wszędzie), C1 1000 metrów mężczyzn (a może Tomasz Kaczor powtórzłby wyczyn z mistrzostw świata, gdzie sięgnął po srebro?) oraz C2 500 metrów kobiet (na co byłoby stać Dorotę Borowską i spółkę?). Raczej bez większych nadziei oglądalibyśmy zmagania kajakowych czwórek mężczyzn, chyba że w tej konkurencji coś mocno zmieniłoby się w Polsce na plus.

 

Przez cały dzień o medale walczyć miały pięcioboistki. Począwszy od rundy bonusowej w szermierce, przez pływanie, jeździectwo po kombinację biegu ze strzelaniem. Przed czterema laty brązowy medal wywalczyła Oktawia Nowacka. W momencie przerwania kwalifikacji olimpijskich żadna z Polek nie miała wywalczonej kwalifikacji, a Oktawia zakończyła karierę. Mogłoby się zdarzyć tak, że rywalizacja obyłaby się bez Polek, choć Anna Maliszewska miała spore szanse na wywalczenie biletu. Czy wtedy włączyłaby się do walki o medale? Trudno powiedzieć.

 

Sobota miała być też dniem finałów w siatkówce mężczyzn - halowej i plażowej, w obu dyscyplinach panowie walczyliby też o krążki w kolarze brązowym. Na temat naszych szans w tych dyscyplinach też napisałem już w tym cyklu bardzo dużo, nie chciałbym stać się nudny. My wszyscy wierzymy, że w obu przypadkach w sobotę 7 sierpnia nasi siatkarze byliby w grze o medale i te gry powygrywają. Jakie to by były medale już ma mniejsze znaczenie. Dla porządku na plaży mecz o brąz planowano na o 3:00, a wielki finał na 4:30. W Ariake Arena rywalizacja o najniższy stopień podium zaczynałaby się o 6:30, a walka o olimpijskie złoto o 14:15. Na piękne zakończenie pięknych igrzysk.

 

Cóż jeszcze wydarzyłoby się w tą upalną sobotę? Ostatnie konkurencje zapaśnicze i karateków, finały piłkarzy ręcznych i koszykarzy, a także futbolistów i waterpolistek. Medale rozdane miały być także w jeździectwie, skokach do wody, gimnastyce artystycznej. Dla każdego coś miłego.

 

Zawody sportowe miały trwać w sumie od 22:30 w piątek do około 17, blisko 19 godzin sportu na najwyższym poziomie. Ich plan wyglądał DOKŁADNIE TAK. Identycznie będzie to wyglądało w sobotę 7 sierpnia 2021, bo program igrzysk, jak już pisaliśmy codziennie, przesunięty został bez większych zmian w poszczególnych sesjach o dokładnie 52 tygodnie.

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.