Retrospekcja olimpijska: Amsterdam 1928
Domena publiczna

Retrospekcja olimpijska: Amsterdam 1928

  • Dodał: Szymon Frąckiewicz
  • Data publikacji: 23.05.2020, 13:00

Nowy przewodniczący, nowe zasady, nowe tradycje, a nawet nowy znak drogowy – igrzyska w Amsterdamie w 1928 roku odznaczyły się w historii wieloma pionierskimi rozwiązaniami. W pamięci polskich kibiców wszelkie inne związane z tą imprezą wydarzenia przebija jedno – pierwszy dla naszego kraju złoty medal olimpijski.

 

Zmiany u władzy – zmiany w zasadach

Igrzyska w Amsterdamie były pierwszymi odbywającymi się za kadencji nowego szefa MKOl. Rządzącego Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim od 1896 roku Pierre'a de Coubertina zastąpił Henri de Baillet-Latour. Postać dość kontrowersyjna (między innymi dlatego, że to za jego rządów igrzyska trafiły do nazistowskich Niemiec), lecz, jak można się dowiedzieć w muzeum olimpijskim, szanowana w szeregach organizacji i w pełni oddana olimpijskim ideałom.

 

Niemniej jednak przy okazji pierwszych igrzysk z Baillet-Latourem na czele wprowadzonych zostało wiele innowacji, które obowiązują po dziś. W Amsterdamie po raz pierwszy zapłonął znicz olimpijski. Co prawda nie odbyła się jeszcze wówczas sztafeta z ogniem, lecz warto pamiętać, że ten, mogłoby się wydawać nieodłączny, element ceremonii otwarcia, pojawił się na olimpijskim stadionie 32 lata od czasu pierwszych igrzysk. Co do samej ceremonii otwarcia – w trakcie parady narodów również wprowadzono niuans, który przetrwał próbę czasu. To w Holandii po raz pierwszy jako pierwsi na stadion wyszli reprezentanci Grecji, a na końcu gospodarze.

 

Program jaki znamy

Poprzednie edycje igrzysk olimpijskich odbywały się na przestrzeni kilku miesięcy. Sportowcy startujący w różnych konkurencjach często w zasadzie nie mieli okazji spotkać się ze sobą, startując w znacznych odstępach czasowych. W Amsterdamie to się zmieniło. Wprowadzono bowiem 16-dniowy program, znacznie bliższy temu, który znamy z ostatnich edycji. Impreza odbyła się między 28 lipca a 12 sierpnia. Dzięki temu igrzyska stały się prawdziwym świętem sportu, w którym kibice mogą dopingować przedstawicieli różnych dyscyplin nie tylko w jednym miejscu, ale i jednym czasie.

 

Igrzyska dla zmotoryzowanych

Pod koniec lat 20. XX wieku coraz powszechniejsze stawały się samochody. Z tego powodu spodziewano się, że wielu kibiców przyjedzie oglądać zmagania w Amsterdamie właśnie za pomocą tego środka transportu. Problem stanowił jednak fakt, że przed igrzyskami w Amsterdamie było nie więcej niż 2000 miejsc parkingowych. Z tego powodu tuż przed rozpoczęciem zmagań stworzono wiele nowych parkingów, a wszystkie oznaczono literką P w niebieskim prostokącie – tak aby każdy, niezależnie od kraju pochodzenia, wiedział że w tym miejscu jest parking. Co w tym szczególnego? Powszechny dziś znak pojawił się wówczas po raz pierwszy w historii. To z ulic Amsterdamu przeniósł się wkrótce na wszystkie parkingi świata.

 

Królowa nie chciała wspierać "pogańskich" rozgrywek

W Amsterdamie po raz drugi w historii (wcześniej w St. Louis w 1904 roku) zdarzyło się, że oficjalnego otwarcia nie dokonała głowa państwa. Zamiast Królowej Wilhelminy dokonał tego Książę Henryk. Oficjalnie królowa nie chciała przerywać swoich wakacji w Norwegii. Mówi się jednak, że w pierwszej kolejności powodem była niechęć królowej do samej koncepcji igrzysk olimpijskich, nawiązujących do czasów starożytnych. Uważała ponoć tę imprezę za "pogańską" rozrywkę. Wygląda jednak na to, że w trakcie 16-dniowych zmagań zmieniła swoją opinię w tym temacie. Powróciła do kraju przed zakończeniem dziewiątej edycji nowożytnych igrzysk, by uczestniczyć w ceremonii zamknięcia i wręczaniu nagród.

 

Lekkoatletyczna (nie)równość

W Amsterdamie po raz pierwszy odbyły się kobiece zmagania w kilku konkurencjach lekkoatletycznych. Panie brały udział w biegach na 100 i 800 metrów, 400 metrów przez płotki oraz w rzucie dyskiem i skoku wzwyż. Organizacja jedynie pięciu konkurencji (przy 22 męskich) nie spodobała się Brytyjkom. Oburzone lekkoatletki z wysp zbojkotowały zmagania. Jeszcze bardziej wkurzone musiały być po zakończeniu igrzysk. Świat obiegły bowiem informacje (ponoć zupełnie nieprawdziwe), że uczestniczki wyścigu na 800 metrów były po biegu nieludzko zmęczone. W związku z tym MKOl postanowił... nie organizować dla kobiet konkurencji biegowych dłuższych niż 200 metrów. I obstawał przy tym aż do lat 60.

 

Historyczny moment dla Polski i nie tylko

Skoro już jesteśmy przy lekkiej atletyce, nadszedł czas by wspomnieć o pierwszym w historii naszego kraju olimpijskim złocie. Halina Konopacka nie miała sobie równych w finale rzutu dyskiem. Urodzona w 1900 roku reprezentantka Polski była zdecydowaną faworytką konkursu. Do zmagań przystępowała jako rekordzistka świata. W 1927 roku uzyskała ona w Warszawie 39,18 m. Zresztą pierwszy rekordowy rzut oddała jeszcze w maju 1926 roku, posyłając dysk na odległość 34,15 m. W rzucie eliminacyjnym Konopacka zbliżyła się do dotychczasowego rekordu na jeden centymetr. W finale olimpijskich zmagań poprawiła ten wynik o niemal pół metra. Od 31 lipca 1928 rekord świata rzutu dyskiem wynosił 39,62 m. W efektowny sposób, deklasując rywalki (druga Lillian Copeland z USA uzyskała 37,08 m, a trzecia Ruth Svedberg ze Szwecji 35,92) zdobyła nie tylko pierwsze olimpijskie złoto dla Polski, ale i została pierwszą lekkoatletką z tym tytułem. Olimpijskie złoto to zresztą nie jedyny tytuł jaki Polka wywiozła z Amsterdamu. W plebiscycie dziennikarzy została wybrana miss igrzysk.

 

Nie był to jedyny polski medal w Amsterdamie. Srebro w konkursie skoków zdobyła drużyna jeźdźców w składzie Michał Antoniewicz, Kazimierz Gzowski i Kazimierz Szosland. W drużynowym wkkw nasi reprezentanci sięgnęli za to po medal brązowy. W składzie ponownie znalazł się Antoniewicz, lecz tym razem obok Karola Rómmla i Józefa Trenkwalda. Polacy ogółem byli na tych igrzyskach mocni w grupie. Pozostałe dwa brązowe krążki również zdobyli drużynowo. W szermierce szabliści w składzie Tadeusz Friedrich, Kazimierz Laskowski, Aleksander Małecki, Adam Papée, Władysław Segda i Jerzy Zabielski, a w wioślarstwie czwórka ze sternikiem, którą utworzyli Leon Birkholc, Franciszek Bronikowski, Bolesław Drewek, Edmund Jankowski i Bernard Ormanowski. W skład polskiej kadry weszło 93 sportowców.

 

Ważnych wydarzeń nie brakowało

Wspomniałem już o tym, że kobiety po raz pierwszy uczestniczyły w Amsterdamie w zawodach lekkoatletycznych. Panie zadebiutowały również w gimnastyce, gdzie jednak brały udział tylko w jednej konkurencji – drużynowym wieloboju. Tymczasem mężczyźni rywalizowali w siedmiu. Z programu igrzysk zniknął tenis. Powrócił do niego dopiero po 60 latach w Seulu, w międzyczasie dwukrotnie pełniąc rolę dyscypliny pokazowej. Tymczasem w Holandii dyscyplinami pokazowymi były kaatsen (fryzyjska piłka ręczna), korfball i lacrosse.

 

W męskim wyścigu na 10000 metrów swój ostatni olimpijski medal zdobył legendarny Fin Paavo Nurmi. "Latający Fin", który zdominował biegi długodystansowe w latach 20. być może zdobywał by kolejne medale jeszcze podczas późniejszych imprez, jednak został w latach 30. zawieszony za bycie profesjonalistą, choć sam nigdy przejścia na profesjonalizm nie ogłaszał. Nurmi do 1964 roku samodzielnie dzierżył rekord w liczbie złotych medali olimpijskich, a jego wynik przebity został dopiero w 2008 roku przez Michaela Phelpsa.

 

W Amsterdamie po raz pierwszy złoto olimpijskie trafiło do zawodnika z Azji. W trójskoku rywalizację wygrał Japończyk Mikio Oda. W hokeju na trawie reprezentanci Indii rozpoczęli dominację, która trwała jeszcze przez kilkanaście lat po II Wojnie Światowej, zdobywając pierwszy z serii sześciu złotych medali z rzędu. W żeglarskiej klasie 6 metrów złoto zdobył natomiast (wraz Erikiem Ankerem i Hakonem Bryhnem) Książe Olaf, późniejszy król Norwegii. W piłce nożnej natomiast po raz ostatni mistrz olimpijski został również mistrzem świata. Drugi tytuł z rzędu zdobyli Urugwajczycy. Było to jednocześnie... ostatnie jak dotąd złoto olimpijskie dla tego kraju.

 

Ważne dla historii igrzysk było też nawiązanie przy okazji zawodów w 1928 roku współpracy z marką Coca-Cola. Umowa sponsorska między producentem legendarnego napoju a MKOl-em wciąż obowiązuje.

Szymon Frąckiewicz

Miłośnik sportu i muzyki alternatywnej. Pasjonat geografii.