Tenis - AO: Świątek przegrywa po trzysetowej batalii rodem z horroru

Tenis - AO: Świątek przegrywa po trzysetowej batalii rodem z horroru

  • Dodał: Marcin Zagól
  • Data publikacji: 27.01.2020, 05:28

To było niesamowite spotkanie, które na długo zapadnie w pamięci kibiców. Iga Świątek po epickim meczu przegrała a 1/8 finału z Anett Kontaveit 7:6(4) 5:7 5:7. Polka w trzecim secie odrobiła stratę 1:5, ale niestety nie postawiła kropki nad i, co zaskutkowało porażką.

 

Przed tym spotkaniem eksperci wskazywali Anett Kontaveit jako lekką faworytkę spotkania. Estonka w niezwykle przekonywującym stylu ograła Belindę Bencić w trzeciej rundzie turnieju 6:0 6:1. Iga Świątek również spisywała się na australijskich kortach bardzo dobrze, nie tracąc do dzisiejszego spotkania nawet seta. To zapowiadało niesamowite widowisko i dokładnie takim było.

 

Premierową odsłonę lepiej rozpoczęła Świątek, która po natychmiastowym przełamaniu wyszła na prowadzenie 2:0. Estonka jednak szybko odłamała i wyrównała stan meczu. Następnie przez cały przebieg seta sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, a gdy tenisistki zanotowały przełamanie, to od razu traciły później swój serwis. Polce znakomicie funkcjonował bekhend po linii, który przyniósł wiele punktów, ale niestety były one przeplatane z prostymi błędami. Ostatecznie o wyniku pierwszej partii miał rozstrzygnąć tiebreak, w którym warszawianka była minimalnie lepsza wynikiem 7:4, zapisując premierowego seta na swoje konto.

 

W drugim secie przebieg spotkania nadal był niezmienny. Na korcie toczył się wyrównany bój, a żadna z tenisistek nie potrafiła wyjść na większą przewagę niż 2 gemy. W 10. gemie przy stanie 5:4 dla Kontaveit Polka rozegrała akcję, która może być nominowana do zagrania turnieju. Po zagraniu Estonki Świątek zagrała tweenera, a następnie wykończyła akcję wygrywającym wolejem, co wywołało burzę oklasków na trybunach. Niestety, w końcówce partii warszawiance zabrakło zimnej krwi, gdyż w ostatnim gemie została przełamana, co dało Anett Kontaveit zwycięstwo w tym secie 7:5.

 

Początek finałowej partii wyglądał zupełnie inaczej niż poprzednie. Polka, wyraźnie podłamana po porażce w drugim secie, zaczęła popełniać najprostsze błędy, nie wykorzystując nawet dogodnych piłek. Za to Estonka złapała wiatr w żagle i szybko zaczęła zdobywać kolejne gemy, dzięki czemu wyszła na prowadzenie 5:1, a do ćwierćfinału pozostał jej tylko jeden krok. W tym momencie Iga Świątek nagle odzyskała siły i zaczęła znów grać, tak jak w pierwszym i drugim secie. Kontaveit była bardzo zdezorientowana i zaczęła popełniać coraz więcej błędów. Ostatecznie Polce udało się odrobić stratę, doprowadzając do wyrównania na 5:5! Kiedy wszyscy myśleli, że Świątek pójdzie za ciosem i zakończy to spotkanie, warszawianka znów zaczęła popełniać błędy, a doświadczona Estonka skrzętnie to wykorzystała, wygrywając tą partię 7:5 i cały mecz 2:1.

 

Idze Świątek należą się wielkie brawa, ponieważ rozegrała jeden z lepszych meczów w jej karierze i była naprawdę blisko zwycięstwa, a o porażce zadecydowały pojedyncze piłki i mniejsze doświadczenie od Estonki. Można jednak patrzeć na przyszłość Polki z optymizmem, gdyż da się zauważyć, że kariera Polki zmierza w dobrym kierunku.

 

W kolejnej rundzie Anett Kontaveit zmierzy się z rozstawioną z "4", Simoną Halep, która bez większych problemów ograła dzisiaj Elise Mertens 6:4 6:4.

 

Iga Świątek (POL) - Anett Kontaveit (EST) 7:6(4) 5:7 5:7