Badminton: paryskie niespodzianki

Badminton: paryskie niespodzianki

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 27.10.2019, 20:00

W Paryżu zakończył się kolejny turniej cyklu BWF World Tour Super 750. W stolicy Francji sypnęło niespodziankami.

 

Największą niespodzianką był brak w finałach reprezentantów Japonii, którzy do Francji przyjechali w najsilniejszym składzie. Pogromcę znalazł wreszcie niepokonany od mistrzostw świata Kento Momota. W ćwierćfinale wyeliminował go Indonezyjczyk Anthony Sinsuka Gintong. Dla tej nacji był to natomiast wyjątkowo udany turniej. Ginting przegrał potem w półfinale z Chen Longiem, lecz prócz niego w półfinale zagrał jeszcze Jonathan Christie, który na tym etapie pokonał Viktora Axelsena. W wielkim finale ostatecznie triumfował aktualny mistrz olimpijski, tym samym broniąc tytułu, wywalczonego w Paryżu przed rokiem.

 

Sporą niespodziankę sprawiła też An Se Young. Młodziutka Koreanka w półfinale wyeliminowała Akane Yamaguchi, a w finale uporała się z samą Caroliną Marin. Hiszpanka w decydującej grze wygrała pierwszego seta, była bliska wygranej w drugim, ale ostatecznie Koreanka doprowadziła do remisu. W decydującej partii mistrzyni olimpijskiej w zasadzie nie było. Mnóstwo błędów pozwoliło 17-latce odnieść największy sukces w karierze. Dotąd wygrała cztery turnieje, ale miały one znacznie niższą rangę. Koreanka dołączyła do grona zawodniczek, które należy brać pod uwagę w kontekście wygranych w kolejnych wielkich turniejach, jak również przy podziale olimpijskich medali. Marin wyraźnie zabrakło sił. W wcześniejszych rundach wyeliminowała same genialne rywalki - Nozomi Okuharę, Ratchanok Intanon i Tai Tzu Ying. W decydującej batalii Hiszpance, która przecież nieco ponad miesiąc temu wróciła po długiej rekonwalescencji, po prostu "odcięło prąd".

 

Wyraźnie w dołku formy są też kobiece deble z Japonii. Pary, które w ciągu ostatnich dwóch lat między sobą rozstrzygały kwestie wygranych w najważniejszych turniejach coraz częściej znajdują pogromczynie. Jak już pisałem jest to zapewne pochodna wewnętrznej walki o olimpijskie nominacje, która jest zapewne trudniejsza niż wygrywanie nawet tak prestiżowych zawodów jak te w stolicy Francji. W półfinałach dwie najwyżej rozstawione pary japońskie przegrały z Koreankami. Mayu Matsutomo i Wakana Nagahara z  Kim So Yeong i Kong Hee Yong, zaś Yuki Fukushima i Sayaka Hirota z Lee So Hee i Shin Seung Chan. Te ostatnie okazały się lepsze w koreańskim finale.

 

Nienaruszalne są za to pozycje Indonezyjczyków w deblu męskim. Dla Marcusa Fernaldiego Gideona i Kevina Sanjayi Sukamuljo wygrana w French Open była 15 triumfem w cyklu World Tour, w tym siódmym w tym roku. Wliczając wygrane z 2016 i 2017 roku w dawnym Superseries Indonezyjczycy zebrali 25 turniejowych zwycięstw! Niebywały wynik. Brakuje im tylko brązowego choćby medalu z imprezy mistrzowskiej, być może uda im się to za 9 miesięcy w Tokio. Dziś w finale pokonali Hindusów Satwiksaraja Rankireddy i Chiraga Shetty, którzy zagrali najlepszy turniej w karierze.

 

W grze mieszanej Zheng Siwei i Yaqiong Huang jeszcze niedawno pełnili rolę identyczną jak Gideon i Sukamuljo w deblu (z wyjątkiem mistrzostw świata, bo tam akurat mają zdecydowanie bardziej imponujący bilans), ale ostatnio coraz częściej znajdują pogromców. Dziś zostali pokonani przez Praveena Jordana i Melati Daeva Oktavianti, którzy w dwa tygodnie triumfowali w dwóch wielkich turniejach - Denmark Open i teraz we Francji. Indonezyjska para ma generalnie kapitalną jesień i jeśli utrzyma formę przez najbliższe kilka miesięcy, to powalczy w Tokio o najwyższe cele.

 

Teraz karuzela World Tour przenosi się do Saarbrucken, gdzie zostanie rozegrany turniej Super 100.

 

Wyniki French Open

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.