Siatkówka - PŚ: Rosja pokonana. Piąta wygrana siatkarzy
Foto: FIVB

Siatkówka - PŚ: Rosja pokonana. Piąta wygrana siatkarzy

  • Dodał: Radosław Kępys
  • Data publikacji: 09.10.2019, 10:13

Złe miłego początki - można sparafrazować znane powiedzenie opisując mecz Polski z Rosją w ramach Pucharu Świata siatkarzy. Biało-Czerwoni przegrali pierwszą partię, ale później wygrali kolejne trzy sety i zwyciężyli 3:1, odnosząc jednocześnie piąte zwycięstwo w szóstym meczu turnieju.

 

Gdy Polska gra z Rosją, dla obu drużyn nie ma łatwych meczów. Ostatnie dwa mecze nie były jednak pomyślne dla podopiecznych Vitala Heynena, gdyż zarówno w fazie interkontynentalnej, jak i w Final Six Ligi Narodów ulegli oni rywalom 3:1. Podczas spotkania w Hiroszimie była jednak idealna okazja do rewanżu. Belgijski szkoleniowiec Polaków mógł wystawić najsilniejszy skład - z Michałem Kubiakiem, który chwilę odpoczywał po Mistrzostwach Europy, a teraz dokończył do kolegów w Japonii. Rosjanie z kolei na Pucharze Świata nie dysponowali swoją najsilniejszą kadrą, co miało się przełożyć na wynik środowego meczu. Dodatkowo, bilans meczów w turnieju o Puchar Świata też przemawiał za Polakami, którzy dotychczas wygrali cztery mecze i przegrali tylko z USA 1:3, podczas gdy Rosja zaliczyła trzy zwycięstwa, ale przegrała dwukrotnie. Jako, że trener Vital Heynen w trakcie turnieju otwarcie mówi o tym, że celem tej drużyny jest podium, zwycięstwo ze "Sborną" było konieczne, by móc o tym myśleć.

 

Nasi siatkarze wyszli na boisko w składzie z rozgrywającym Fabianem Drzyzgą, przyjmującymi Wilfredo Leonem i Bartoszem Kwolkiem, atakującym Bartoszem Kurkiem, środkowymi Mateuszem Bieńkiem i Jakubem Kochanowskim oraz libero Pawłem Zatorskim. Mecz rozpoczął się od wyrównanej wymiany punktów - taki stan trwał aż do stanu 5:5, gdy Rosjanie trochę zaskoczyli nas na zagrywce i osiągnęli dwupunktowe prowadzenie. Nasz serwis był trochę zbyt asekuracyjny i nie odrzucaliśmy nim Rosjan od siatki. Taki stan rzeczy trwał jednak tylko chwilę, bo gdy już zaczęliśmy "strzelać" zza 9. metra, nasi rywale zaczęli mieć problemy i po punktowym bloku oddali nam prowadzenie - było 12:11. Świetnie zaczął atakować Bartosz Kurek, asa serwisowego dołożył Mateusz Bieniek i na drugiej przerwie technicznej przewaga wynosiła już dwa punkty. Nasi siatkarze zaczęli kontrolować grę na siatce i w najważniejszych momentach "cwaniactwem" wygrywali kolejne akcje. Rosjanie nie byli też już tak pewni jak na początku meczu i popełniali błędy w zagrywkach i atakach na siatce. W pewnym momencie jednak coś też stanęło w naszej grze i to niestety tak na dłuższą chwilę. Było 22:18, po czym cztery stracone punkty z rzędu dały remis 22:22. W ten sposób doszło do gry na przewagi, w której inicjatywę i kilka piłek setowych mieli Rosjanie. Wykorzystali trzecią z nich i wygrali pierwszego seta 27:25.

 

Drugi set to początkiem znowu zacięta gra punkt za punkt. Znowu osiągnęliśmy minimalne dwupunktowe prowadzenie, gdy kapitalnym pojedynczym blokiem popisał się Fabian Drzyzga. Z takim zapasem dobrnęliśmy do pierwszej przerwy technicznej. Oba zespoły tuż po niej zaczęły imponować w ataku. Najważniejsze było to, że nie tylko graliśmy równo z rywalami, ale pomogły nam też zagrywki Wilfredo Leona, po których było już 13:9. Do pierwszej przerwy technicznej daliśmy Rosjanom zdobyć tylko jeden punkt, przy trzech naszych i najwyższa nasza przewaga w meczu - 16:10 dawała nam komfort gry i możliwość kontroli spotkania. Problem w tym, że znowu tego nie zrobiliśmy. Po przerwie nasza gra stanęła i Rosjanie zdobyli cztery punkty z rzędu. Kolejne piłki zaczęły być coraz ważniejsze, rywale prowadzili ładną kombinacyjną grę, na szczęście nie straciliśmy całej przewagi. Rywale próbowali gonić, ale najwięcej co mogli zrobić to dwa punkty różnicy przy stanie 23:21. Od tego momentu nasi siatkarze zdobyli dwa punkty i wynikiem 25:21 zamknęli drugą partię.

 

Trzecią partię Polacy rozpoczęli rewelacyjnie. Tylko przez pierwszych kilka akcji rywale grali z Biało-Czerwonymi jak równi z równym. Potem jednak kapitalnie zaczął pracować nasz blok punktowy. Duży w tym udział Karola Kłosa, który znakomicie czytał manewry rosyjskiego rozgrywającego Siergieja Grankina i kilka razy zaskoczył atakujących Rosjan. Do tego jeszcze doszła dobra dyspozycja naszych skrzydeł i trudna zagrywka. I tak budowaliśmy swoją przewagę przez całą długość tej partii - od dwóch - trzech punktów do nawet sześciu na drugiej przerwie technicznej - 16:10. "Sborna" wyglądała na rozbitą, kompletnie nie radziła sobie z zagrywkami Wilfredo Leona, który przez kilka akcji stał za linią 9. metra. Pod koniec seta Rosjanie wreszcie trochę podnieśli swój poziom gry i starali się grać z Polakami punkt za punkt, ale przewaga była zbyt duża, by coś tu się mogło zmienić i ku naszej radości trzeci set został wygrany 25:18.

 

Początek czwartej partii wskazywał na to, że ten mecz może się niedługo skończyć. Polacy weszli w niego rewelacyjnie, a swoją moc w ataku z lewego skrzydła pokazywał Wilfredo Leon. Na pierwszej przerwie technicznej Polacy mieli cztery punkty przewagi i absolutną kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. Tuż po pierwszej przerwie dłuższą chwilę utrzymywaliśmy różnicę kilku punktów, jednak po tym, jak w aut kolejno zaatakowali Wilfredo Leon i Maciej Muzaj sytuacja zrobiła się niebezpieczna, bo mieliśmy na koncie tylko punkt przewagi - 12:11. Na szczęście sytuacja została opanowana i jeszcze przed drugą przerwą techniczną przewaga podopiecznych Vitala Heynena wzrosła do trzech punktów, co wskazywało, że mecz powoli zmierza do końca. Czwarty set - podobnie jak poprzednie - był grany zrywami. Gdy siatkarze wrócili z przerwy, wiatr w żagle złapali Rosjanie i zdobywając trzy punkty z rzędu osiągnęli remis, po czym jeszcze pokaźniejszą serię osiągnęli Biało-Czerwoni. Później wreszcie grę ustabilizowały obie drużyny, ale nie trzeba pisać, że z racji osiągniętej przewagi, ta sytuacja odpowiadała zdecydowanie bardziej Polakom, którzy dokończyli spotkanie, wygrywając czwartego seta 25:22.

 

Polska - Rosja 3:1 (25:27, 25:21, 25:18, 25:22)

 

Polska: Drzyzga, Leon, Kurek, Bieniek, Kochanowski, Kwolek, Zatorski (libero)

Rosja: Podlesnych, Grankin, Jakowlew, Woronkow, Filipow, Krugłow, Gołubiew (libero)

 

 

Radosław Kępys

Mam 27 lat. W październiku 2017 roku uzyskałem dyplom magistra Politologii na Wydziale Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Wcześniej od 2015 roku pisałem dla igrzyska24.pl. Odpowiedzialny za biathlon, kajakarstwo, pływanie, siatkówkę i siatkówkę plażową, ale w tym czasie pisałem informacje z bardzo wielu sportów - od lekkiej atletyki po narciarstwo alpejskie. Sport to moja pasja od najmłodszych lat i na zawsze taką pozostanie. Poza nim uwielbiam dobrą literaturę, dobrą muzykę i dobre jedzenie. Interesuje się też historią najnowszą i polityką.