Lekkoatletyka - DME: znakomici Polacy, mamy złoto!
Tomasz Woźniak/Poinformowani.pl

Lekkoatletyka - DME: znakomici Polacy, mamy złoto!

  • Dodał: Martyna Kowalczyk
  • Data publikacji: 11.08.2019, 18:45

Po sobotniej walce, polska reprezentacja zajmowała pierwsze miejsce w drużynowych mistrzostwach Europy. W niedzielę czekało na nich aż osiemnaście finałowych rywalizacji, aby utrzymać się na pozycji dającej złoto. Tak też się stało! Historyczny sukces! Biało-Czerwoni zdominowali Zawiszę w Bydgoszczy i stanęli na najwyższym stopniu podium. Dziś do tego znakomitego wyniku przyczynili się między innymi Piotr Lisek, Ennaoui, Małachowski, Kszczot i nasza niewiarygodna, niezastąpiona żeńska sztafeta! Drugie miejsce zajęli Niemcy, trzeci są Francuzi. 

 

Było o co walczyć. Trzeba było utrzymać wynik z soboty, utrzymać pierwsze miejsce. Zaczęło się świetnie. W niedzielne popołudnie jako pierwsi do walki wyszli tyczkarze. Wśród nich oczywiście lider światowych tabel w tym sezonie - Piotr Lisek. Co prawda tym razem nie osiągnął aż tak spektakularnego wyniku, nie zdołał skoczyć powyżej sześciu metrów, ale wystarczyło 5,81, aby wygrać z drugim Malkerem Svard Jacobssonem oraz trzecim, wielkim skoczkiem - Renaultem Lavillenie. Obaj ci panowie zaliczyli wysokość 5,71. 

 

W skoku wzwyż mieliśmy Kamilę Lićwinko. Polce nie udało się tym razem jednak uzyskać miejsca na pudle. Polka ostatecznie zakończyła na piątej lokacje z wynikiem 1,90. Wygrała Yuliya Levchenko z Ukrainy, przeskakując 1,97.

Trójskok mężczyzn dał nam osiem punktów dzięki występowi Adriana Świderskiego. Biało-Czerwony zajął szóste miejsce, przeskakując szesnaście metrów (16,27). Zwyciężył Ben Williams, który doskoczył do 17,14.  

Damian Czykier zawalczył, żeby dobrze się pokazać w starciu z płotkarzami. Był czwarty, zdobył dla Polski dziewięć punktów do cennego pakietu. Orlando Ortega nie pozostawił wątpliwości, kto był dziś najlepszy na 110m. Przeciął linię mety z czasem 13,38. Tuż za nim był Martinot-Lagarde, trzeci Gregor Traber. 

 

Dziesięć punktów do puli zdobyła Karolina Kołeczek, która w finale płotków wbiegła na metę jako trzecia, przegrywając z Włoszką Bogliolo i Niemką Roleder, które miały identyczny czas, zdecydowały tysięczne (12,87). Sama straciła do nich zaledwie jedną setną. 

W rzucie młotem świetnie zaprezentowała się także Joanna Fiodorow, której wynik 72,13 pozwolił na drugie miejsce i 11 punktów dla mocnej, polskiej ekipy. Przegrała z Alexandrą Tavarnier, która dorzuciła do 72,81. 

 

W biegu na 800m mieliśmy kolejnego faworyta. Pierwszym czarnym koniem był bez wątpienia Lisek w tyczce, tutaj Profesor Kszczot. Nie zawiódł i tym razem. Pokazał europejskim rywalom, gdzie jest ich miejsce. Uzyskał 1:46.97, co nie jest znakomitym rezultatem, ale wystarczyło na pozostałych średniodystansowców. Webb i de Arriba nie dali rady dobiec do naszego mistrza.

 

Sofia Ennaoui... Nasza Zosia. Może jeszcze nie jest na tyle silna, by wygrywać ze światową czołówką na 1500m, ale europejskie rywalki dziś pokonała. Ona także zwyciężyła w swoim biegu, zgarniając dwanaście oczek dla reprezentacji. Tuż za nią była Caterina Granz, a na trzecim miejscu uplasowała się Kristina Maaki z Czech. 

Kolejny na miejscu medalowym był Krystian Zalewski (8:29.12). Biegacz na 3000m przez przeszkody nie poradził sobie tylko z dwoma innymi zawodnikami - z Finem Raitanenem (8:27.68), który był drugi i z Hiszpanem Carro (8:29.12).

 

W biegu sprinterskim na 200m mieliśmy Anię Kiełbasińską. W finale było ją stać na szóstą lokatę (23.36), która jednocześnie dawała siedem punktów do tabeli. Na trzech pierwszych miejscach były Kambundji (22.72),  Williams (22.89) i Wessolly (23.15).

W pchnięciu kulą kobiet Paulina Guba była czwarta z wynikiem 17,77. 

Skok w dal nie należy do naszych najlepszych dyscyplin. Dwa punkciki udało się wywalczyć Magdalenie Żegrowskiej, która zakończyła rywalizację na 11. miejscu, z odległością 6,15. Zwyciężyła Mihambo, skacząc na 7,11. 

 

W biegu na 5000m kobiet także nie było sensacji. Paulina Kaczyńska daleko od czołówki, na dziewiątej pozycji (16:40.04), minutę za liderką Klein (15:39.00). Natomiast w biegu na 3000m Patryk Kozłowski był dziesiąty, uzyskując czas 8:24.05. 

Nie zawiódł za to Piotr Małachowski. Wygrał! (63,02) Do ostatniej próby był trzeci, ale w tym swoim ostatnim rzucie przegonił wszystkich. Wygrał z trzecim Danielem Stahlem, którzy rzucił dyskiem na 61,38m. Drugi był Martin Wierig, który uzyskał odległość 61,84. 

 

Ostatnimi czasy polska lekkoatletyka sztafetą stoi. Kobiety są liderkami światowych list. Udowodniły to w biegu! Wygrały z  drugimi Brytyjkami (3:27.12) i trzecimi Włoszkami (3:27.32). I to w jakim stylu! O ponad 2 sekundy! Cóż za pogrom (3:24.81). Nasze złote dziewczyny położyły wisienkę na torcie! 

 

W męskiej sztafecie faworyci - Brytyjczycy... nie wystartowali, choć mieli spore szanse na to, żeby jeszcze wskoczyć na miejsce medalowe w ogólnej klasyfikacji. Polacy mieli trudne zadanie wywalczyć dobrą pozycję, bo rywalizowali z bardzo mocnymi drużynami, ale już wtedy zwycięstwo, to upragnione złoto było pewne! Ale takie wyzwanie im niestraszne! Nasi reprezentanci postarali się o miejsce w czołówce. Byli trzeci (3:02.56), przegrywając z Włochami (3:02.04) i Francją (3:02.08). 

WYNIKI:

 

  1. Polska 345
  2. Niemcy 317,50
  3. Francja 316,50
  4. Włochy 316
  5. Wielka Brytania 302,50

 

Martyna Kowalczyk

Jestem studentką - ukończyłam dziennikarstwo, obecnie studiuję komunikację wizerunkową (studia magisterskie). Poza sportem, moja miłością są góry. Wejście na szczyt daje ogromną satysfakcję.