Krzysztof Wiłkomirski  - "Powołania na MŚ to bardziej strzał w głowę niż w kolano"
JPSGlobal/flickr.com

Krzysztof Wiłkomirski - "Powołania na MŚ to bardziej strzał w głowę niż w kolano"

  • Dodał: Rafał Walter
  • Data publikacji: 06.08.2019, 19:53

Były znakomity polski judoka i prezes sekcji judo w klubie Legia Warszawa, Krzysztof Wiłkomirski, odniósł się w emocjonalnym wpisie na jednym z portali społecznościowych do powołań, a w zasadzie do ich braku, dla czołowych polskich zawodników: Karoliny Pieńkowskiej, Piotra Kuczery i Macieja Sarnackiego. "Celem tego wpisu nie jest atak na powołanych reprezentantów, tylko obnażenie patologii i politycznych gierek." - twierdzi.

 

Wiłkomirski w swoim wpisie punktuje oświadczenie wydane przez Polski Związek Judo, odwołując się do braku powołania wyżej wspomnianych judoków. Prezes Legii jest zdania, że o takiej, a nie innej decyzji Zarządu i Trenera Kadry Narodowej zadecydowały względy pozasportowe niż te wymienione w argumentacji Związku:

 

"Niechęć, najogólniej mówiąc, Związku do Maćka jest powszechnie znana i nie jest czymś nowym. Nie zawsze między zawodnikiem a sztabem trenerskim kadry będzie sielankowa współpraca, ale w przypadku zawodnika, który czy to się komuś podoba czy nie, jest liderem (jednym z liderów) kadry taka współpraca jest obowiązkiem." [...]

 

" Prywatny konflikt Karoliny z trenerem kadry i Związkiem, jest wszystkim znany i wałkowany już kilka razy, więc opisywanie go tu kolejny raz pominę, ale dla nieznających historii można poszukać we wcześniejszych wpisać. W mojej opinii wspomniany konflikt był/jest głównym powodem braku powołania." (oryginalna pisownia)

 

W dalszej części wpisu Wiłkomirski odnosi się do formy sportowej Karoliny Pieńkowskiej i Piotra Kuczery. Zauważa, że oboje wyraźnie" obniżyli loty", a winą obarcza Związek.

 

Najważniejszą kwestią poruszaną w oświadczeniu Wiłkomirskiego jest odwołanie się do kryteriów wynikowych, które oprócz rekomendacji Trenera Narodowego mają być decydującym czynnikiem świadczącym o powołaniu. Wg tabeli minimów kwalifikacyjnych prezentowanej przez Związek judoka, aby myśleć o starcie w tegorocznych MŚ musiał wypełnić jedno z poniższych kryteriów:

 

  • zająć miejsca 1-7 w MŚ w 2018 roku
  • zająć miejsca 1-5 w ME w 2018 roku
  • zakwalifikować się do turnieju Masters
  • znaleźć się na podium lub dwukrotnie zająć miejsca 5-7 w turnieju rangi Grand Slam
  • zająć miejsca 1-2 lub dwukrotnie miejsca 3-5 w turnieju rangi Grand Prix
  • dwukrotnie stanąć na podium w zawodach rangi Continental
  • w przypadku juniorów znaleźć się na podium MŚJ w 2018 roku, a w dodatku znaleźć się na podium zawodów rangi Continental

 

Według tych kryteriów tylko połowa zawodników spełnia warunki wyjazdu na MŚ, a w takim przypadku kluczowy jest przepis: "Trener Kadry Narodowej ma prawo złożyć rekomendację o zawodniczkę/zawodnika, który nie spełnił powyższych kryteriów". I oto największy żal ma Wiłkomirski:

 

"Oczywiście, że trener ma i powinien mieć taką możliwość, ale (i znowu nie chcąc atakować samego zawodnika czy zawodniczki) niektórych rekomendacji nie da się obronić z żaden sposób i takim zdaniem trener Błachnio jak i Zarząd wystawia się na pośmiewisko.  Nie spełniają minimum kryterium wynikowego, nie wypełniali programu przygotowań centralnych, czasem ma wrażenie, że nic nie wypełnili, no … z wyjątkiem rekomendacji trenera."

 

W związku z powyższym  trudno zrozumieć brak rekomendacji trenera Mirosława Błachnio dla Macieja Sarnackiego odnośnie powołania na MŚ, bowiem sam fakt zdobycia kwalifikacji na ubiegłoroczny turniej Guangzhou Masters powinno być kryterium wystarczającym do wyjazdu do Tokio (ostatecznie Sarnacki w Chinach nie wystartował). Decydujące w  przypadku Sarmackiego były nie względy sportowe, chyba że Związek ustalił kryteria nierówne dla wszystkich judoczek i judoków, co powinno być jednak oczywistym przepisem dotyczącym wszystkich zawodników. I przekłamaniem jest argumentacja Związku, że "jako zawodnik z pierwszej 10 rankingu miał za zadanie zajmowania miejsc 1-5 na zawodach międzynarodowych - od ponad roku nie zrealizował tego zadania", gdyż 16 listopada 2018 roku stanął na podium GP w Hadze, a w marcu tego roku był na 5. miejscu w zawodach rangi European Open w Warszawie.

 

I trudno nie zgodzić się również z Krzysztofem Wiłkomirskim odnośnie utraty szansy na zdobycie kolejnych bardzo ważnych punktów w kontekście walki o igrzyska, biorąc pod uwagę, że Maciej Sarnacki jest obecnie jedynym mężczyzną, który znajduje się na miejscu premiowanym do wyjazdu w przyszłym roku do Tokio...

 

"Mistrzostwa świata seniorów to najlepsza możliwość łapania punktów w kwalifikacji olimpijskiej, gdyż nawet każda wygrana walka jest niezwykle wysoko punktowana. Udział w mś daje też ogromną szansę do wskoczenia do TOP 16, co gwarantuje udział w zawodach Masters gdzie już sam udział to 200 pkt! oraz szansa na ogromne kolejne punkty." (pisownia oryginalna)

 

Poniżej link do pełnej odpowiedzi Krzysztofa Wiłkomirskiego na oświadczenie Polskiego Związku Judo:

 

Odpowiedź Krzysztofa Wiłkomirskiego