MŚ U-20: wysoka wygrana biało - czerwonych
Tomasz Woźniak

MŚ U-20: wysoka wygrana biało - czerwonych

  • Dodał: Rafał Walter
  • Data publikacji: 26.05.2019, 22:20

Stało się to, czego się wszyscy spodziewali. Podopieczni Jacka Magiery odnieśli planowe, wysokie zwycięstwo 5:0 nad reprezentacją Tahiti i mają nadal szanse na awans do fazy pucharowej mistrzostw. Dwie bramki dla Polski strzelił Dominik Steczyk.

 

Mecz Polaków z Tahitańczykami był starciem drużyn, które w bardzo słabym stylu przegrały swoje pierwsze spotkania na tych mistrzostwach. Faworytem rzecz jasna byli biało - czerwoni, lecz historia pokazywała, że nie raz, nie dwa, mieliśmy problemy z teoretycznie słabszymi przeciwnikami.

 

Początek był nieco nerwowy w wykonaniu naszych reprezentantów. W 8. minucie powinno być jednak 1:0. Dominik Steczyk wyłożył piłkę w polu karnym niepilnowanemu Marcelowi Zylli, ale ten uderzył źle, bo w krótki róg, gdzie stał tahitański golkiper i mieliśmy jedynie rzut rożny. 180 sekund później Steczyk sam wypracował sobie sytuację i doszedł do strzału. Napastnik reprezentacji Polski uderzył po długim rogu, ale obronił Pito. Co zaskakujące, Tahitańczycy mieli swoją szansę na zdobycie bramki. Jan Sobociński faulował przed polem karnym Kasparda i przeciwnicy mieli rzut wolny. Vivi strzelił jednak nad poprzeczką.

 

W 18. minucie w końcu wyszliśmy na prowadzenie. Nicola Zalewski dośrodkowywał z rzutu rożnego, tahitańscy obrońcy wybili futbolówkę poza "16". Do piłki dopadł Jakub Bednarczyk i cudownym uderzeniem z powietrza pokonał Pito. Polacy chcieli pójść za ciosem i ich przewaga nie podważała żadnym dyskusjom. Biało - czerwoni stwarzali sobie kolejne okazje do zdobycia gola. W 25. minucie Zylla świetnie odnalazł się w polu karnym, ale uderzył jedynie w poprzeczkę. Chwilę później nasza drużyna miała rzut wolny blisko szesnastki, lecz nikt nie zamknął płaskiego dośrodkowania.

 

10 minut później kibice krzyknęli z radości po raz drugi. Steczyk otrzymał prostopadłe podanie z głębi pola, wrzucił futbolówkę w pole karne do Zylli, a ten z woleja nieczystym strzałem pokonał Pito. 120 sekund później  na tablicy wyników mieliśmy 3:0. Na listę strzelców wpisał się asystent przy drugim trafieniu - Steczyk. Polski napastnik otrzymał długie podanie od Zylli, świetnie zabrał się z piłką, kiwnął Pito i wpakował futbolówkę do pustej siatki.

 

Przed końcem pierwszej połowy biało-czerwoni zdobyli czwartą bramkę, ale skuteczne trafienie Steczyka nie zostało uznane, gdyż chwilę wcześniej na spalonym był dogrywający Adrian Łyszczarz. Na przerwę piłkarze schodzili przy rezultacie 3:0 dla gospodarzy mistrzostw.

 

Druga część spotkania rozpoczęła się od kolejnych ataków naszych reprezentantów. Z dystansu uderzali Łyszczarz i Bednarczyk, ale dwukrotnie skutecznie interweniował Pito. Zwłaszcza ten drugi strzał mógł się podobać. Następne minuty w wykonaniu biało - czerwonych cieszyły z pewnością oczy kibiców. Polacy grali składnie, czego dowodem była akcja z 62. minuty. Nicola Zalewski dośrodkował piłkę w pole karne, a tam ponad obrońców wyskoczył Steczyk i pokonał strzałem głową Pito.

 

Podopieczni Jacka Magiery nie odpuszczali i polowali na kolejne bramki. W 72. minucie zakotłowało się w polu karnym Tahitańczyków, ale ani strzał Łyszczarza, ani dobitka Benedyczaka nie znalazły drogi do celu. 120 sekund później było już 5:0. W roli głównej wystąpił Benedyczak. Napastnik reprezentacji Polski próbował raz, próbował drugi i w końcu udało mu się pokonać Pito.

 

Biało - czerwonym wciąż było mało i w 79. minucie mieli kolejną świetną okazję do zdobycia gola. Nowo wprowadzony na boisko Michał Skóraś otrzymał podanie na skrzydle, płasko dograł w pole karne do wbiegającego Benedyczaka. Ten uderzył po długim rogu, ale obrońcy szczęśliwie interweniowali z pomocą słupka. Do futbolówki dobiegł jeszcze Skóraś, ale przeniósł ją nad poprzeczką.

 

W 83. minucie na jeden z nielicznych ataków zdecydowali się Tahitańczycy. Tufariua uderzał na bramkę Majeckiego, ale polski golkiper świetnie interweniował. Sytuacja rywali pogorszyła się jeszcze w 88. minucie. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Tehaamoana i musiał opuścić boisko.

 

Biało - czerwoni próbowali do końca powalczyć o zdobycie szóstej bramki, ale naszym piłkarzom nie udało się już podwyższyć rezultatu w tym spotkaniu. Podopieczni Jacka Magiery odnieśli okazałe zwycięstwo 5:0 i mogą już powoli zaczynać przygotowania do bardzo ważnego, środowego starcia z Senegalem.

 

Polska - Tahiti 5:0 (3:0)

 

Bramki: 18' Bednarczyk, 37' Zylla, 39', 62' Steczyk, 74' Benedyczak

 

Składy:

 

Polska: Majecki – Szota, Sobociński, Stanilewicz, Bednarczyk – Zalewski, Kopacz (58' Benedyczak), Slisz (63' Gryszkiewicz), Zylla (78' Skóraś) – Łyszczarz (C), Steczyk

 

Tahiti: Pito – Liparo (46' Tave), Teumere, Tehaamoana, Holozet – Morgant, Bremond (70' Ferrand)– Tufariua, Tehau (C), Vivi (46' Maro) – Kaspard

 

Żółte kartki: Tehaamoana

 

Czerwone kartki: Tehaamoana (za drugą żółtą)

 

Sędzia: Ahmed Al Kaf