Giro d'Italia: Carapaz po solowej akcji wygrał etap i został liderem

Giro d'Italia: Carapaz po solowej akcji wygrał etap i został liderem

  • Dodał: Jakub Łosiak
  • Data publikacji: 25.05.2019, 17:27

Kolejny górski etap na Giro d'Italia przyniósł nam wiele emocji i ciekawe rozstrzygnięcia. Po etapowy triumf sięgnął Richar Carapaz z Movistaru po solowej 25 km akcji. Drugie miejsce zajął Simon Yates (Mitchelton - Scott), a trzeci był Vinzenzo Nibali (Bahrain - Merida). Ekwadorczyk z Movistaru został nowym liderem wyścigu. Rafał Majka zajął dziś czwarte miejsce i przesunął się na czwartą pozycję w generalce.

 

Po wczorajszym bardzo ciekawym i trudnym etapie na kolarzy czekała kolejna trudna przeprawa. 14 etap wyścigu Giro d'Italia był znacznie krótszy od poprzedniego, bo liczył zaledwie 131 km i prowadził z Saint-Vincent do Courmayeur. Kolarze mieli do pokonania pięć górskich premii, w tym dwie pierwszej kategorii. Suma przewyższeń na etapie wynosiła 4700 m, a teren prowadził w górę lub w dół. Po płaskim terenie prowadziło zaledwie 14 km.

 

Wielu kolarzy chciało dziś zabrać się w ucieczkę. Najpierw na czele utrzymywało się dwóch kolarzy: Cesare Benedetti (Bora - hansgrohe) i Marco Haller (Katusha Alpecin), ale szybko zostali skasowani. Potem mieliśmy z przodu kolejną dwójkę: Pello Bilbao (Astana) i  Hugh Carty (EF Education First). W końcu udało się odjechać ośmiu kolarzom: Giulio Ciccone (Trek Segafredo), Ivan Sosa (Team Ineos), Mattia Cataneo (Androni Giocattoli - Sidermec), Fausto Masnada (Androni Giocattoli - Sidermec), Lucas Hamilton (Mitchelton - Scott), Hugh Carty, Christopher Juul Jensen (Mitchelton - Scott) i Andrey Amador (Movistar).  Później dołączyli jeszcze do nich: Tony Gallopin, Hubert Dupont (obaj Ag2r La Mondiale) Damiano Caruso (Bahrain-Merida) i Ion Izagirre (Astana). Ucieczka nie była w stanie uzyskać dużej przewagi, wahała się ona w okolicach trzech minut. Punkty na górskich premiach zgarniał Gulio Ciccone (Trek Segafredo) i to on jako ostatni z uciekinierów został dogoniony przez faworytów.

 

Walka między faworytami zaczęła się na podjeździe pod Colle San Carlo. Już na początku podjazdu z grupy faworytów odpadł lider Jan Polanc (UAE Team Emirates). Długo na atak nie czekał dziś Vinzenzo Nibali (Bahrain-Merida). Za nim pojechali Primoz Roglić (Jumbo - Visma), Mikel Landa i Richard Carapaz (obaj Movistar), Miguel Angel Lopez (Astana). Do tej grupki dołączył także Rafał Majka (Bora-hansgrohe). Problemy mieli natomiast Simon Yates (Mitchelton - Scott), Bauke Mollema (Trek Segafredo) i Ilnur Zakarin (Katusha - Alpecin). Potem poprawiali Lopez, Carapaz i ponownie Nibali, ale grupka się łączyła. Problemy przy przyspieszeniach miał Rafał Majka. Po raz kolejny zaatakował Carapaz i odjechał pozostałym faworytom. W drugiej grupce utrzymali się tylko: Nibali, Landa, Roglić i Lopez. Rafał Majka stracił trochę dystansu, ale jechał swoim tempem i jeszcze na podjeździe dołączył do grupki faworytów. Na szczycie podjazdu Carapaz miał około 30 sekund przewagi na rywalami.

 

Na zjeździe sytuacja nie zmieniła się, a na początku ostatniego podjazdu do mety do liderów dojechali: Simon Yates, Damiano Caruso, Joseph Dombrowski (EF Education First) i Paweł Sivakov (Team Ineos). Faworyci zwolnili i przewaga Carapaza wzrosła do ponad minuty. Carapaz wyrobił sobie znaczną przewagę i bezpiecznie dojechał do mety, odnosząc drugie zwycięstwo w tegorocznej edycji wyścigu. Z drugiej grupki zaatakował Simon Yates i przyjechał na drugiej pozycji. Grupkę faworytów przyprowadził Vinzenzo Nibali. Rafał Majka na ostatnich kilometrach wyglądał znacznie lepiej i finiszował na czwartej pozycji.

 

W generalce prowadzenie objął Carapaz, który ma siedem sekund przewagi nad Rogliciem. Trzeci jest Vinzenzo Nibali, a Rafał Majka awansował na czwarte miejsce.

 

Jakub Łosiak

Wielki fan sportu, a w szczególności piłki nożnej, siatkówki i kolarstwa. Poza tym na portalu zajmuję się żeglarstwem i kombinacją norweską.