Surfing - WSL:  Florence wraca do gry

Surfing - WSL: Florence wraca do gry

  • Dodał: Remigiusz Nowak
  • Data publikacji: 28.04.2019, 22:49

John John Florence w zeszłym roku w początkowej fazie World Surf League radził sobie słabo, a potem doznał kontuzji, trudno go zatem było szukać w czołówce klasyfikacji generalnej. Po urazie chyba nie ma już śladu, bo Hawajczyk dwóch zawodach wyrasta na faworyta tegorocznej rywalizacji.

 

Rip Curl Pro Bells Beach były drugimi zawodami sezonu 2019, jak poprzednie odbyły się u wybrzeży Australii. John John Florence zmagania otworzył znakomitym trzecim miejscem, teraz jednak po długiej przerwie powrócił na najwyższy stopień podium zmagań najlepszych surferów świata. Jednocześnie ze zwycięstwem Hawajczyk został liderem cyklu, strącając z pierwszego miejsca Brazylijczyka Ferreirę, który w Rip Curl Pro był piąty.

 

Na Bells Beach sportowcy prezentowali wysoki poziom, a zwycięzca zawodów tylko w pierwszej rundzie i finale nie zanotował wyniku powyżej 15 punktów. Drugi finalista, Felipe Toledo nie notował może tak spektakularnych wyników jak jego ostateczny przeciwnik, ale w tej konkurencji awansem nagradza się postawę lepszą od bezpośredniego konkurenta, a Brazylijczyk konsekwentnie spełniał ten warunek. 

 

Finał nie był na szczęście dla kibiców jednostronnym widowiskiem. Florence i Toledo notowali próby zbliżone pod względem sędziowskiej punktacji w końcowym rozrachunku nieznacznie lepszy okazał się Hawajczyk, który pokonał oponenta o 0,5 punktu. Jak już było wspomniane zwycięzca ostatnich zawodów zajął fotel lidera w "generalce" WSL, dotychczas prowadzący w cyklu Ferreira spadł na drugie miejsce, trzeci jest Południowoafrykańczyk Jordy Smith.

 

Wśród pań dobrze radziły sobie rodaczki Florenca, a zwłaszcza Malia Manuel, która doszła do finału. Jeszcze lepsze były jednak Amerykanki, których w półfinałach było aż trzy, wśród nich liderka WSL Caroline Marks oraz Courtney Conlogue i Lakey Peterson. Manuel pokonała Marks, Conlogue gładko poradziła sobie z Peterson. W finale Conlogue notowała przeciętne próby w okolicach 5 punktów. Zwycięstwo przyniosło jej jednak coś niezwykle rzadko spotykanego nawet u najlepszych surferów: jedno z podejść Amerykanki do fali zostało ocenione przez sędziów na 10 oczek! Manuel robiła co mogła, ale suma dwóch najlepszych wyników była o 1 punkt gorsza niż u Conlogue i Hawajka musiała zadowolić się w Australii drugim miejscem. 

 

W klasyfikacji generalnej prowadzenie utrzymała Caroline Marks, Manuel awansowała na drugie miejsce. Aż o 6 pozycji awansowała Conlogue, która teraz jest trzecia.

 

Kolejne zawody odbędą się w połowie maja na indonezyjskiej wyspie Bali.