10 x NAJ, czyli subiektywne podsumowanie sezonu w biegach
Sandro Halank, CC BY-SA 4.0

10 x NAJ, czyli subiektywne podsumowanie sezonu w biegach

  • Dodał: Inga Świetlicka
  • Data publikacji: 05.04.2019, 10:15

Dominacja Johaug, pojedynki Klaebo z Rosjanami, niesamowita szwedzka nastolatka, polskie medale, skandal dopingowy podczas mistrzostw świata… Dużo się działo w biegach narciarskich w sezonie 2018/2019. Co najbardziej zapamiętamy?

 

NAJwiększa dominacja

 

Żadnego zaskoczenia nie było, bo kolejny sezon toczył się pod dyktando Norwegów. Johannes Hoesflot Klaebo od dwóch lat bije wszelkie biegowe rekordy, a tej zimy do listy osiągnięć dołożył ostatni brakujący element – statuetkę za triumf w Tour de Ski. Norweg wystartował w cyklu po raz pierwszy w karierze i początkowo zapowiadał, że wycofa się przed finałową wspinaczką. Plany uległy zmianie, gdy pojawiła się okazja, by tour wygrać. Klaebo takich okazji nie marnuje, dzięki czemu w wieku 22 lat zdobył w biegach wszystko, co było do wygrania. Rywale z Rosji stawali na głowie, by wyrwać Norwegowi choć jeden znaczący triumf – Bolszunow do końca walczył o Puchar Świata, Ustiugow gonił jak wariat pod Alpe Cermis – ale na niewiele się to zdało. Klaebo prócz zwycięstwa w Tour de Ski po raz drugi triumfował w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, po raz trzeci odebrał Małą Kryształową Kulę za sprinty, no i zdobył trzy złote medale mistrzostw świata.

 

Sezon 2018/2019 był także rokiem Therese Johaug. Norweżka w imponującym stylu wróciła po dwuletniej dyskwalifikacji za doping i dopiero w ostatnich startach sezonu znalazła pogromczynię w biegach dystansowych. W Pucharze Świata odniosła 11 zwycięstw, wygrała także wszystkie trzy indywidualne starty na dystansach w mistrzostwach świata. Z walki o Kryształową Kulę wykluczyła się sama, podejmując decyzję o rezygnacji z występu w cyklu Tour de Ski. Czy to był sezon marzeń Johaug? Prawie. Do pełni szczęścia zabrakło złota w sztafecie, w której najlepsza norweska biegaczka była bezradna w starciu ze Stiną Nilsson. Ten przegrany przez reprezentantki z kraju fiordów bieg sztafetowy, może być w pewnym sensie symboliczny. O ile w męskich biegach nic nie wskazuje na to, by Johannesowi Klaebo wygrywanie szybko się znudziło, o tyle norweska dominacja w biegach kobiet w najbliższych latach może zostać przełamana.

 

NAJwiększa zmiana

 

A wszystko za sprawą Szwedek, które w światowej czołówce poczynają sobie coraz śmielej. Zawodniczki z kraju Trzech Koron zdominowały w tym sezonie zmagania sprinterek – w 12 rozegranych w PŚ sprintach 20 razy stawały na podium. Dla porównania Norweżki dokonały tej sztuki zaledwie 4 razy i zawsze za sprawą Maiken Caspersen Falli. Szwedki na podium meldowały się szeroką ławą: poczynając od najlepszej sprinterki sezonu Stiny Nilsson, poprzez doświadczone Maję Dahlqvist i Idę Ingemarsdotter, na młodych Jonnie Sundling i Johannie Hagstroem kończąc. W biegach dystansowych Charlottę Kallę przyćmiła 21-letnia Ebba Andersson, która dzielnie walczyła z Johaug i 9-krotnie stawała na pucharowym podium. W końcówce sezonu do rywalizacji włączyła się kolejna biegaczka, która ma papiery, by norweską dominację przełamać definitywnie i na długo.

 

NAJwiększe odkrycie

 

Mowa oczywiście o Fridzie Karlsson. 19-latka z Solleftea zachwycała od początku zimy – już w przedsezonowych startach potrafiła pokonać Ebbę Andersson i Stinę Nilsson, ale na debiut w zawodach najwyższej rangi musiała poczekać. Imprezą docelową dla Fridy był juniorski czempionat, na którym chciała wygrać wszystko. Ostatecznie z Lahti wróciła z dwoma złotymi medalami na dystansach i z brązem w sztafecie. W swojej kolekcji medalowej miała także trzy krążki MŚJ z poprzedniego sezonu, co sprawiało, że była jedną z najbardziej utytułowanych młodych biegaczek w historii biegów narciarskich. W świat seniorskiego biegania weszła z przytupem, jak na młodą mistrzynię przystało. W debiucie w PŚ była 7., ale zadziwiła wszystkich dopiero później, podczas mistrzostw świata w Seefeld. W biegu na 10 km stylem klasycznym sięgnęła po srebro, przegrywając nieznacznie z Johaug. Była członkinią zwycięskiej szwedzkiej sztafety 4x5 km, a na zakończenie mistrzostw zdobyła brązowy medal w najbardziej prestiżowym wyścigu na 30 km. Frida to zawodniczka wszechstronna, biegająca tak samo dobrze dwoma stylami i na wszystkich dystansach – od sprintu do maratonu. W przeszłości zdobywała także medale w mistrzostwach Europy juniorów w lekkoatletyce. Na razie nie jest jeszcze gotowa, by na najwyższym poziomie przebiec cały sezon, ale kto wie, co pokaże w przyszłym roku?

 

NAJlepsza Polka

 

Frida, tak jak i Johaug, doznała w sezonie jednej dotkliwej porażki. W inauguracyjnym starcie w MŚJ w Lahti pewnie pokonała rywalki w kwalifikacjach, ćwierćfinale i półfinale sprintu stylem klasycznym. Wydawało się, że nikt nie będzie w stanie odebrać jej złotego medalu, tymczasem w finałowym wyścigu Szwedka się pogubiła. Finiszowała jako piąta, a na podium stanęły rywalki, w tym jedna z Polski.

 

Monika Skinder ma za sobą najlepszy sezon w życiu. 17-latka z Tomaszowa Lubelskiego jako trzecia zawodniczka w historii polskich biegów narciarskich – po Ryszardzie Łabaju i Justynie Kowalczyk – stanęła na podium juniorskich mistrzostw świata. W sprincie stylem klasycznym przegrała tylko z Norweżką Kristine Staavas Skistad. Sukces tym większy, że Skinder była dwa lata młodsza od wszystkich rywalek w biegu finałowym. Różnicy wieku i doświadczenia nie było widać – Polka biegała mądrze i bez kompleksów, a w zdobyciu medalu nie przeszkodził jej nawet upadek w ćwierćfinale. Do tytułu wicemistrzyni świata juniorek Monika dołożyła kilka innych sukcesów: jako jedyna Polka zapunktowała w tym roku w Pucharze Świata (20 miejsce w sprincie w Dreźnie) oraz zdobyła dwa medale podczas Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy (pierwsze w historii, ale znacznie mniej prestiżowe niż ten z Lahti). Trochę szkoda, że zabrakło jej sił, by na równie dobrym poziomie zaprezentować się podczas mistrzostw świata seniorów, ale z nieudanych startów w Seefeld powinna wyciągnąć cenną lekcję na kolejne lata.

  

NAJlepszy Polak

 

Uwaga polskich kibiców narciarstwa biegowego przez najbliższe lata skupi się pewnie na zdolnych juniorkach. Wyniki Moniki Skinder i Izabeli Marcisz dają nadzieję, że w kobiecych biegach za kilka lat będziemy mieć zawodniczki liczące się w rywalizacji ze światową czołówką. O biegaczach z kadry męskiej ciężko powiedzieć coś optymistycznego. Być może okazji do kibicowania trzeba zatem poszukać gdzieś indziej.

 

Bo w sezonie 2018/2019 mieliśmy w biegach reprezentanta Polski, który walczył o najwyższe laury. Przez większość sezonu był liderem Pucharu Świata, do końca liczył się w wyścigu o Kryształową Kulę, a w mistrzostwach świata ułamki sekundy dzieliły go od podium. Mowa o Witoldzie Skupieniu, niepełnosprawnym biegaczu narciarskim, rywalizującym w grupie zawodników poruszających się w pozycji stojącej. Polak ma za sobą życiowy sezon, w którym pięciokrotnie stawał na podium Pucharu Świata, zdobywając dwa złote i trzy srebrne medale. Ostatecznie w klasyfikacji generalnej cyklu uplasował się na drugim miejscu, za Ukraińcem Grygorijem Wowczyńskim. Do końcowego triumfu zabrakło trochę szczęścia i lepszych startów podczas mistrzostw świata w kanadyjskim Prince George. Na docelowej imprezie Skupieniowi nie udało się wywalczyć upragnionego medalu, choć na mecie najdłuższego biegu  – 20 km techniką klasyczną – od krążka dzieliły go... dwie setne sekundy.

 

NAJcenniejsze złoto

 

Najbardziej emocjonujący bieg sezonu, pełen niespodzianek i zwrotów akcji? Rywalizacja o tytuł mistrza świata na dystansie 15 km stylem klasycznym mężczyzn. Przed biegiem jako głównych faworytów do złota wskazywano Iivo Niskanena i Aleksandra Bolszunowa. Tymczasem karty rozdawali inni. Długo wydawało się, że sprawcą największej niespodzianki podczas mistrzostw świata w Seefeld będzie Aleksander Bessmertnych, który uzyskiwał najlepsze czasy na punktach pomiarowych. Ostatecznie jednak na finiszu o 2 sekundy wyprzedził go Martin Johnsrud Sundby. Tym samym  w wieku 34 lat Norweg przełamał złą passę na wielkich imprezach i wywalczył pierwszy w karierze indywidualny złoty medal.

 

NAJwiększe zaskoczenie

 

Najbardziej niespodziewanymi medalistkami mistrzostw świata w Seefeld były jednak Słowenki. Wydawało się, że o medale w sprincie drużynowym kobiet powalczą między sobą silne reprezentacje Szwecji, Rosji i Norwegii. Tymczasem Katja Visnar i Anamarija Lampic włączyły się do walki o podium. Na tyle skutecznie, że na finiszu uległy jedynie najmocniejszym w stawce Szwedkom, a biegaczki z Norwegii i Rosji zostawiły za plecami. Dla obu Słowenek medal mistrzostw świata jest zdecydowanie największym osiągnięciem w życiu. Lampic w dotychczasowej karierze wygrała jedne zawody Pucharu Świata, a Visnar trzykrotnie stawała na drugim stopniu pucharowego podium.

 

NAJwiększy skandal

 

Niestety, to nie triumfy sportowców najbardziej zapamiętamy z austriackich mistrzostw świata. Po raz kolejny sportowe święto zakłócił skandal dopingowy. Po aferach w norweskich i rosyjskich kadrach z poprzednich lat, tym razem w rolach głównych wystąpili gospodarze czempionatu – biegacze narciarscy Max Hauke i Dominik Baldauf podczas kontroli antydopingowej zostali przyłapani na gorącym uczynku – w trakcie przetaczania krwi. W ujawnieniu procederu uczestniczył inny austriacki dopingowicz – Johannes Duerr. W sumie podczas obławy w Seefeld zatrzymano dziewięć osób, w tym gronie znalazł się między innymi Aleksiej Połtoranin i dwóch zawodników z Estonii. Utytułowany Kazach nie przyznaje się do winy, ale jego sytuacja jest niejasna.

 

NAJwiększy przegrany

 

Kto najbardziej zawiódł w sezonie 2018/2019? Spora grupa biegaczek i biegaczy będzie chciała szybko zapomnieć o ostatniej zimie. Bardzo kiepski sezon mają za sobą Heidi Weng i Ragnhild Haga, mimo pojedynczych sukcesów w Pucharze Świata zawiodły Amerykanki, nie rozwinęły się też talenty Teresy Stadlober czy Natalie Von Siebenthal. Największym przegranym sezonu jest jednak Siergiej Ustiugow. Rosjanin stracił pierwsze miesiące przez kontuzję, wrócił w niezłej formie podczas Tour de Ski, ale przegrał rywalizację o zwycięstwo  z Johannesem Klaebo. „Pojedynek” z Norwegiem miał swój dalszy ciąg podczas mistrzostw świata. Dyskusyjne zachowanie Klaebo na trasie sprintu wyprowadziło Rosjanina z równowagi, co poskutkowało przepychanką na mecie i w konsekwencji dyskwalifikacją. Słaby start w skiathlonie (9 pozycja) sprawił, że w kolejnych biegach w Seefeld Ustiugow nie wystartował. Zdobył srebro wraz z kolegami w sztafecie, ale to marny dorobek w porównaniu z pięcioma medalami Rosjanina z MŚ w Lahti w 2017 roku.

 

NAJpiękniejsze pożegnanie

 

Sezon 2018/2019 był ostatnim w karierze Alexa Harveya. Kanadyjczyk to pięciokrotny medalista mistrzostw świata. Dwa razy zdobywał medale z najcenniejszego kruszcu – najpierw w 2011 roku razem z Devonem Kershawem w sprincie drużynowym klasykiem, a potem w 2017 roku w Lahti w maratonie na 50 km stylem dowolnym. Na podium Pucharu Świata Harvey stawał 30 razy, ośmiokrotnie wygrywał. Biegacz pięknie pożegnał się z wyczynowym bieganiem – w kończącym sezon mini tourze w Kanadzie, przed własną publicznością, stanął na drugim stopniu podium.

Inga Świetlicka

Miłośniczka sportu, kultury i podróżowania. Rusofil, mól książkowy oraz kibic polskich olimpijczyków i paraolimpijczyków.